Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Golden Rose. Pokaż wszystkie posty

10 września 2013

Golden Rose, Miss Selene 161

Miss Selene 161 to lakier, który posłużył mi jako baza do poprzedniego, złoto różowego mixu. Trochę trudno mi się rozpisywać na jego temat, gdyż jest zwyczajnie przeciętny. Nie mam pewności, czy można określić go mianem typowego neona. Raczej nie. To mocny i intensywny róż, ale jak na moje odczucia- jeszcze nie neon.
Mała i całkiem zgrabna buteleczka mieści w sobie 5ml produktu, dając możliwość zużycia lakieru zanim nam się znudzi bądź zgęstnieje. Bardzo fajne (i niedrogie) rozwiązanie. Lakiery Golden Rose z serii Miss Selene są powszechnie dostępne i oscylują cenowo wokół granicy 2,50 - 3,20 zł, pozwalając na eksperymentowanie z kolorami bez nadszarpywania portfela.
161 ma w sobie coś z żelka- nie smuży, ale słabo kryje i jest dość przejrzysty. Konsystencja jest bardzo przyjemna, lekka i trochę lejąca, a do kompletu dostajemy wygodny, klasyczny pędzelek, zero udziwnień. Na pozostałych zdjęciach widzicie 3 całkiem porządne warstwy, na dwóch pierwszych- dwie grube na białej bazie (palec wskazujący i serdeczny). Rożnica w odcieniu jest minimalna, a cała zabawa raczej niewarta zachodu, skoro tak i tak musimy położyć trzy warstwy (dla mnie nawet lepiej wygląda solo). Lakier schnie i utwardza się długo, także lepiej od razu zaatakować go jakimś przyśpieszającym wysychanie cudem. Sam z siebie wysycha do miękkiego połysku i niestety, uraczy nas pięknymi bąblami jeśli nie damy w spokoju wyschnąć kolejnym warstwom (a to raczej niewykonalne).
Generalnie polecam lakiery z serii Miss Selene, jak w każdej serii zdarzają się lepsze i gorsze kolory/egzemplarze. Jeśli nawet zawiedziecie się na którymś to nie odczujecie tego finansowo, a paleta kolorów jest tak bogata, że każdy z pewnością znajdzie w niej coś dla siebie.

Lakiery GR  Miss znajdziecie na stronie producenta oraz lokalnie w wielu drogeriach




Dwie warstwy na bieli, palec wskazujący i serdeczny: 


Solo:









28 sierpnia 2013

Pink Gold Mix

Czas na mały post z dedykacją dla mrMajlajf, z którym rozmawialiśmy kiedyś o różowych i złotych lakierach. Nie powiem, małym wyzwaniem było dla mnie znalezienie odpowiednich, ale jakoś się udało,a W efekcie widzicie mój pierwszy mix.
To bez wątpienia bardzo fajny rodzaj zdobień zmuszających do kreatywności. Moja propozycja raczej nie jest błyskotliwa ale od zawsze podobały mi się minimalistyczne zdobienia, wymagające najprostszych środków. Na małym palcu ćwieki od Tamit24 (wielkie dzięki!:) , strasznie nieudolnie pomalowane na złoto, ale następnym razem bardziej się przyłożę.
Lakierem bazowym jest Golden Rose Miss Selene 161.
Złoty Golden Rose Metallics 08 i brokat Make it Golden (67) od Essence.
Gradient jak zwykle przy pomocy aero.

Zapraszam do odwiedzenia bloga mrMajlajf  :)

It's time for a little post with a dedication to mrMajlajf, we talked once about the pink and gold nail polishes. I'll admit it was a little challenging for me to find the right polishes but somehow I managed, and you can see my first mix as a result of this effort.
This is, without a doubt, a very nice kind of decoration, it forces creativity. My suggestion is hardly brilliant but I always liked a minimalist decoration, requiring the simplest means. Those little studs are from Tamit24 (thank you!). They were orginally silver but I painted them gold (next time it will look better).
The base coat is Golden Rose Miss Selene 161
Gold Golden Rose Metallics 08 and glitter Make it Golden (67) by Essence.
The gradient, as usual, was done with an aerograph.

I invite all of you to read mrMajlajf's blog :)



14 maja 2013

Golden Rose, Rich Color 36

Niedługo po tym jak brokatowa seria Jolly Jewels została uzupełniona o nowe kolory również kolekcja Rich Color doczekała się drugiej odsłony. Gdy seria ta ukazała się na sklepowych półkach liczyła 35 raczej klasycznych odcieni. Obecnie została uzupełniona o kolejne 17, tym razem letnich i energetycznych barw. Dla mnie była to idealna okazja by zaopatrzyć się w swój pierwszy lakier z tej serii, a wybór padł na jasną zieleń z numerem 36.
W sumie nie widzę żadnych wad, chociaż jeszcze za wcześnie by można wypowiedzieć się o trwałości. Zdjęcia, które widzicie wykonane zostały na trzeci dzień po pomalowaniu i póki co lakier wygląda wyśmienicie. Obawiam się trochę farbowania płytki paznokcia, ale uzupełnię post o tą informację po zmyciu. Już sam design butelki napawa mnie radością. Niby prosty i zupełnie nieskomplikowany, ale przechowuje się świetnie. Srebro na zakrętce nie jest typową, tandetną powłoką ale przypomina mi czarny chrom, jest dość solidne i nie odpryskuje. RC 36 to krem w kolorze intensywnej limonki, w zależności od oświetlenia ma tendencję do łapania żółtych tonów. Przyłapuję się na przymierzaniu go do wszystkiego co zielone. Mogę go porównywać ze swoimi słuchawkami, myszką od komputera, odzieżą, ulubionym obuwiem, ścianami pokoju czy nawet wymarzonym autem. Tak, zdecydowanie lubię zielony :). Mi już trzeci dzień z rzędu słońce nie dopisało, zdjęcia wykonane są w świetle dziennym.
 Pędzelek jest gęsty, szeroki i ścięty w łuk, co zilustrowano na etykiecie. Maluje się nim bardzo wygodnie, oczywiście pod warunkiem, że lubicie taki kształt pędzla. Wciąż brakuje odwagi by pokryć paznokieć jednym pociągnięciem, ale przy większej wprawie jest to możliwe. Producent zapewnia nas, że lakiery z serii Rich Color zapewniają świetne krycie już po pierwszej warstwie i w przypadku tej zieleni nie jest to chyba nadużyciem. Kolor jest mocno napigmentowany, a na palcu wskazującym i najmniejszym widzicie dwie cienkie warstwy, na serdecznym i środkowym jedną grubszą. Konsystencja jest dość gęsta i ciężka, zawsze w takiej sytuacji włącza mi się światełko alarmowe- pewnie będzie sechł długo i zacznie bąbelkować. Moje obawy były bezpodstawne- lakier schnie bardzo szybko, nie zapowietrza się i wysycha do wysokiego połysku. Ze względu na gęstą formułę radzę nie manewrować pędzlem zbyt intensywnie podczas aplikacji by nie porobić smug.
Mnie lakier bardzo ucieszył, muszę porównać go kiedyś z Grass Slipper od Sally Hansen :) Szczerze polecam!

Not long after some new colors were added to the Jolly Jewels glitter collection, Rich Color had a premiere of a second line of polishes. At the time the new line hit the stores, it consisted of 35 generally classic colors. It recently has been expanded with another 17, summer and energetic colors this time. For me it was the perfect occasion to obtain my first polish from that collection. My choice is a bright lime green #36.
In general I can't see any flaws, although it's too soon to say anything about its durability. The photos you see were taken on the third day, and so far the varnish looks superb. I'm a bit afraid of it staining my nails, and I will add some information to this post after washing it off. Even the design of the bottle alone makes me feel happy. Seemingly simple, totally non complicated, also it stores well. The silver coating of the cap isn't a typical, cheap layer but resembles black chrome, it's quite solid, and doesn't chip away. Rich Color #36 is a vivid lime color, with tendencies to reflect yellowish tones, depending on the lighting. I catch myself matching it to anything that's green. I can compare it to my headphones, the computer mouse, my clothes, favorite shoes, my room's walls, or even with the car of my dreams. Yes, I definitely like green. :) There hasn't been a sunny day for a while now, so the photos were taken in normal day light.
The brush is thick, wide and arch shaped, as it has been illustrated on its label. It's very comfortable, if you like this shape. I still don't have the courage to cover nails with a single stroke, although it's possible with a bit of skill. Rich Color's manufacturer claims that the polishes are guaranteed to provide great coating with only a single layer, and in case of this green it's most likely not an overstatement. The pigment is intense, and on my index and pinky fingers you can see two thin layers, and on the middle and ring fingers you can see a single, thick layer. The consistency is thick and heavy, and it always reminds me, that it may dry slowly, and be prone to forming bubbles. My fears were baseless. The polish dries quickly, it doesn't catch air, and dries with a high polish effect. Because it's so thick, I advise you to move the brush around as little as possible, so it won't create smudges.
I'm very happy with this polish. I have to compare it someday with Grass Slipper from Sally Hansen. :)


Golden Rose Rich Color 36



Edit: piątego dnia wyszło słońce:)


Za 10,5ml zapłacimy 6,90zł. Lakier dostępny jest na stoiskach Golden Rose, w wybranych drogeriach oraz w internetowym sklepie producenta.

I highly recommend it! It costs 6,90 PLN for 10,5 ml. It's available at Golden Rose and other selected stores, including the polish manufacturer's.  

6 maja 2013

Nebula art

Dzisiejsza notka będzie będzie krótka. Bazą do zdobienia jest biały Golden Rose Fantastic Colour 104 z poprzedniego posta. I tak, to moje pierwsze podejście do zdobienia za pomocą taśmy i farby akrylowej. Strasznie rozczarował mnie widok farby rozlanej po ściągnięciu folii, nie wspomnę już o tym jak dramatycznie krzywo to wszystko wyszło. Może następnym razem będzie lepiej i równiej. Galaktyka malowana aerografem, gwiazdki igłą.

Today's post will be really short. The base for the adornment is Golden Rose Fantastic Color 104 from yesterday's post. And yes, this is my very first nail art with paper tape and acrylic paints. I'm terribly disappointed with the way the paint looks, spilled, after removing the tape. It's a shame but never mind. Next time it will look better and cleaner. The galactic shape is painted with an airbrush and the stars made with a needle.

w cieniu

w słońcu

4 maja 2013

Golden Rose Fantastic Colour 104

Biały. Czy też szukacie tej idealnej bieli, czy tylko ja rozglądam się za taką przy każdej okazji? Raczej unikam tych śnieżno białych lakierów. Sprawiają, że mam dziwne wrażenie noszenia farby olejnej na paznokciach, dlatego zerkam wciąż za kremowym, lekko złamanym odcieniem. Niestety, moja orientacja w kolorach sprawia, że wracam do domu z kolejnymi, korektorowymi wręcz bielami. Dokładnie takimi, jakich wolę unikać (WTF). Jednym z tych lakierów jest właśnie Golden Rose Fantastic Colour 104. W wysokiej, sporej butelce o absurdalnie długiej zakrętce mieści się najjaśniejsza z bieli w ofercie Golden Rose z kolekcji Fantastic Colour. Wyróżnia się dobrym kryciem, na zdjęciach widzicie dwie średnie warstwy. Przede wszystkim z tego powodu zostanie u mnie na dłużej, planuję również sprawdzić jej możliwości w stęplowaniu. Niedawno Zu pokazywała w tym poście swoją jogurtową biel od Sensique, co skłoniło mnie do szybkiej odpowiedzi swoim 104.

White. Are you also searching for that perfect whiteness, or is it only me looking for it at every occasion? I usually avoid those white as snow varnishes. Wearing them gives me a strange sensation of having oil paint on my nails, so that's why I look for cream colors, white with a slight hint. Unfortunately, I keep bringing home concealer white products, because of my color vision deficiency. Exactly the white polishes I avoid (WTF). Golden Rose Fantastic Color 104 is one of them. In a tall, quite big bottle, with an absurdly long screw cap, the brightest white you'll find in the Fantastic Color collection. Its distinctive feature is it covers well, the picture presents only two medium layers. This is the main reason it will stay with me for some time. I plan to try it out in nail stamping. Zu recently reviewed her yogurt white by Sensique, that's what prompted me to reply quickly with my 104.


Banalny kolor lakieru podczas fotografowania płata figle. Trudno mi go wiarygodnie ująć, gdyż w zależności od temperatury światła przybiera cieplejsze lub chłodniejsze tony. Jednak w rzeczywistości to zupełnie neutralny odcień. Po prostu biały krem, wypadający nawet jaśniej niż kartka papieru, więc korektor byłby z niego słaby ;). Pędzelek jest standardowy, wąski, o owalnym przekroju, osadzony na długim trzpieniu. Jak dobrze, że Golden Rose wyrosło już z kompleksu Wieży Eiffla, bo te zakrętki są po prostu nieporęczne (nie wspomnę o kiczowatym looku). 104 wysycha do połysku w czasie przeciętnym i utwardza się dość długo, więc niecierpliwym od razu radzę jakiś przyśpieszający schnięcie preparat czy top coat. W rzeczywistości nie mam takiego wrażenia, ale patrząc na zdjęcia widzę, że przydałaby się może trzecia warstwa? W każdym razie moje wcześniejsze, krótsze paznokcie lakier potrafił pokryć po jednej grubszej warstwie. Konsystencja jest lejąca, ale dość ciężka, jeśli zbyt intensywnie będziemy manewrować podczas aplikacji to pojawią się smugi. Najlepiej więc ograniczyć się z ilością pociągnięć do koniecznego minimum. To w sumie tyle, postaram się uzupełnić ten post wykonanymi stępelkami. Uważam, że 104 nada się do takiego zdobienia bardzo dobrze :).

The mundane color is tricky to photograph. It's difficult for me to take a photo that would present it reliably. Depending on the light's temperature it's colder or warmer, while in reality it's a completely neutral color. It's simply a creamy white, that looks even brighter than a sheet of paper, so it would be a lousy concealer. ;) It comes with a standard brush, thin, with oval cross section, mounted on a long pole. It's so good Golden Rose no longer uses its Paris collection's screw caps, because they are simply difficult to hold (not to mention the look). 104 dries as long as most polishes, and hardens pretty slow, so if you're impatient you'll have to speed it up with a top coat, some chemical agent or any drying methods you prefer. Seeing it with my own eyes I don't notice it but looking at the photo I think that it may need a third layer (probably). Anyway, this polish covered my nails, when they were shorter, with just one thick layer. The consistence is of a thick liquid, so it may form smudges when applied quickly in bigger amounts. Try applying it with as few strokes as possible. I guess that's all for today. I'll do my best filling this post with photos of stamps I made. In my opinion 104 is suitable for nail adornments.

W cieniu
W cieniu
W cieniu
W słońcu
W słońcu
Za 12 ml produktu zapłacimy 5,50zł. Lakiery Fantastic Colour dostępne są w wybranych drogeriach, stoiskach Golden Rose oraz na polskiej stronie producenta.

Będąc dalej w tematach około lakierowych bardzo pragnę podziękować Alicji z Nails Revolutions, która w ramach odwetu za zaprojektowanie i wykonanie nowej szaty graficznej na bloga postanowiła pomóc mi z moim. Posprzątała tu i ogarnęła  dzięki czemu m.in. Wasze awatary i zdjęcia poglądowe postów zyskały łagodniejszy, wyoblony kształt. Przez moment również blog błysnął niczym różowy neon, więc od razu dorobiłem pasujący nagłówek. Miał wisieć chwilę, ale kurcze, spodobał mi się :). Dzięki Ala! Zapraszam Was również na bloga Justyn, znajdziecie tam też troszeczkę mojej „inwencji” graficznej ;).
Wielkie podziękowania również dla Pręgowanego, za nieocenioną pomoc w tłumaczeniu postów. Oczywiście dedykuję Ci prążki w logo no i mam nadzieję, że jakoś wpasowuję się w Twoje pistacjowo-poziomkowe gusta :)
A by zakończyć długi, majowy weekend podzielę się efektami swojego pierwszego podejścia do lakierowej biżuterii. Wiem, że wszyscy i każdy i zawsze no i nudno, ale muszę zaznaczyć, że jedyną kupną częścią jest szklany kaboszon no i lakier. Baza wykonana od podstaw ręcznie, z miedzi, oksydowana i postarzana, niesamowita frajda. Taki handmade lubię :D



6 kwietnia 2013

Golden Rose, Jolly Jewels 101

Na dzisiaj mam ostatni już lakier spośród moich Jolly Jewels, swatche numerów 110 oraz 123 znajdziecie >>TU<< i >>TU<<.
Jolly Jewels 101 to rozmaite, nieregularne skrawki wielokolorowej folii zatopione w bezbarwnej bazie. Spośród moich trzech lakierów ten ma najgęstszą i dość ciężką konsystencję. Trudno pomalować nim równomiernie paznokcie, a pełnego krycia zdecydowanie nie uzyskamy, chociaż nakładało mi się go sympatycznie. Folia nie ma nic wspólnego z popularnymi flakies, nie zmienia tak mocno koloru i jest zdecydowanie grubsza, przez co podczas zmywania stawia podobny opór co brokaty, mimo wszystko po wyschnięciu tworzy gładką i błyszczącą powierzchnię. Udało mi się zidentyfikować niebieskie, zielone, czerwone i fioletowe skrawki, które w butelce wyglądają dość niepozornie i najlepiej wypadają na ciemnych lakierach.
Na zdjęciach jedna warstwa 101 na atramentowym Inglocie 710, bez top coatu. Tutaj folia wygląda jak okruchy opalitu albo kruszone, witrażowe szkło :). Czas schnięcia jest dla mnie zadowalający, mam wrażenie, że wysycha nieco szybciej niż 110 czy 123. Całą serię Jolly Jewels charakteryzuje długi, wąski pędzelek i brak metalowych kulek ułatwiających rozmieszanie lakieru. To chyba na tyle i tym postem zamykam swoją skromną kolekcję Jolly Jewels.
PS. Pytanie dla znawczyń i znawców tematu- mam problem z otagowaniem i określeniem wykończenia ze względu na rodzaj folii. Ktoś wie co to jest i jak się prawidłowo nazywa? Jest identyczna jak np. w Covered in diamonds od Color Club.

Golden Rose Jolly Jewels 101 w słońcu
Golden Rose Jolly Jewels 101 w słońcu
Golden Rose Jolly Jewels 101 w cieniu
Golden Rose Jolly Jewels 101 w cieniu
Jolly Jewels 101
Jolly Jewels 101 zoom

Za buteleczkę 10,8 ml zapłacimy od 10,00 do 12,99 zł.
Lakier dostępny w internetowym sklepie Golden Rose i lokalnie w wybranych drogeriach + stoiska GR.

2 kwietnia 2013

Golden Rose, Jolly Jewels 123

Kolej na numer 123 z serii Jolly Jewels. To dobry moment by zaznaczyć, że Golden Rose "podzieliło" kolekcję brokatów na dwie tury, z czego jako pierwsze premierę miały lakiery z numerami od 101 do 117, a dopiero później na rynku pojawiły się kolejne od 118 do 123. Ciekawe, czym spowodowane było takie działanie i czy możemy spodziewać się kolejnych kolorów z tej serii? Czas pokaże. Szkoda, że znów musimy zmierzyć się z bezpłciowymi numerkami, ale ciekawą propozycję znajdziemy na blogu B For Beautiful Nails , gdzie B każdemu z posiadanych lakierów nadała interesującą nazwę :).

Ale wróćmy do 123. Po pierwszej konfrontacji widzimy duże, białe i czarne hexy oraz srebrne piegi. Nic bardziej mylnego, na zdjęciach można zweryfikować swoje pierwsze wrażenie, a wówczas lakier okazuje się bardziej różnorodny. Znajdziemy w nim duże (2,5mm), matowe białe hexy, nieco mniejsze (2mm) i również matowe czarne hexy, malutkie (0,5mm), sześciokątne i lekko błyszczące szare piegi jak i równie małe, srebrne kawadraciki o lustrzanym połysku. A to wszystko zawieszone w bezbarwnej bazie. Niestety poza tymi drobinkami w lakierze pływa trochę niezidentyfikowanych tworów, a raczej śmieci po wycinaniu czarnego i białego brokatu. Na szczęście nic takiego nie zdarzyło mi się w poprzednim JJ 110.
Konsystencja JJ 123 jest nieco bardziej gęsta niż w przypadku 110, ale oba schną w jednakowym czasie. Pędzelek jest identyczny dla całej serii, więc nie zanudzę Was jego zdjęciami :). Duży brokat podobnie jak w 110 potrafi gromadzić się w jednym miejscu, ale muszę wspomnieć, że 123 jest zdecydowanie bardziej gładki nawet na najmniejszym paznokciu, gdzie widzicie 3 warstwy. Malowało mi się nim bez problemu, na zdjęciach jedna warstwa bez top coatu, a B dziękuję za pomoc w dobraniu kolorów pod brokat (na jasnej zieleni od Sally Hansen wygląda obłędnie!)

Golden Rose Jolly Jewels + Sally Hansen, Grass Slipper i Essence, Tommy's favourite green
Golden Rose Jolly Jewels + Sally Hansen, Grass Slipper i Essence, Tommy's favourite green
Golden Rose Jolly Jewels + Colour Alike, Stalowe Nerwy
Golden Rose Jolly Jewels + Colour Alike, Stalowe Nerwy
Golden Rose Jolly Jewels + Colour Alike, Stalowe Nerwy

Zoom

Ciekawostka: lakiery 118 i 123 są bardzo, bardzo podobne. Dysponuję tylko 123, ale B akurat ma oba i niedługo będziecie mogli znaleźć u niej porównanie. Nie mogę się doczekać :)
Za buteleczkę 10,8 ml zapłacimy od 10,00 do 12,99 zł.
Lakier dostępny w internetowym sklepie Golden Rose i lokalnie w wybranych drogeriach + stoiska GR.

30 marca 2013

Golden Rose, Jolly Jewels 110

Muszę wypracować u siebie większą konsekwencję w kolejności prezentowanych lakierów, przede wszystkim dlatego, że mam parę stygnących już nowości kupionych parę miesięcy temu. Wypadałoby pokazać je zanim się przeterminują lub co gorsza- zostaną wycofane ze sprzedaży. W ramach tego postanowienia mam dziś ostatnią nowinkę od Golden Rose czyli upakowane brokatem Jolly Jewels z numerem 110. Kolekcja JJ silnie czerpie z lakierów typu indie, których na naszym rynku intensywniej jeszcze nie doświadczyliśmy. Stworzyło to lukę w lakierowej ofercie, w którą Golden Rose wpasowało się idealnie. Obecnie dostępne są 23 kolory o rożnych kombinacjach- od skrawków folii po rozmaite konfiguracje różnej wielkości brokatów. Nie jest to jeszcze TO, co widujemy u zagranicznych blogerek, ale i tak zdecydowanie bardziej kreatywne niż proste brokaty.

JJ 110 to mieszanka czarnych, 0,5 milimetrowych hexów (lub piegów, jak kto woli) i większych czerwonych hexów zatopionych w mleczno białej bazie. Z czego czarne drobinki są zdecydowanie "płaskie", a czerwone błyszczą się jak małe lusterka. Od dawna marzyły mi się lakiery "Salt and pepper" i "Lava" od W7, a łatwo dostępny JJ 110 wydawał się słusznym zastępcą dla tego drugiego, pomimo różnicy w wielkości czerwonego brokatu. GR rozpieściło nas szerokimi pędzelkami serii Rich Color z charakterystyczną, kwadratową butelką. O ile w JJ nie ingerowano w jej kształt, tak nie doświadczymy już szerokiego pędzelka, a klasyczny i wąski o owalnym przekroju. Można się trochę namachać.

Mimo braku umiejętności nakładania brokatów malowało mi się tym lakierem bez problemów. Konsystencja jest rzadka, ale już dwie warstwy zapewniają świetne krycie, radzę natomiast uważać na zbijanie się czerwonego brokatu w jednym miejscu i rozprowadzić go możliwie szybko, w przeciwnym wypadku utworzy nieestetyczne wyboje. Jak na glitter schnie w bardzo dobrym czasie i ma nieco intensywny zapach, w dodatku na zdjęciach możecie zobaczyć, że troszkę się zapowietrzył, ale na żywo jest to zupełnie niezauważalne. Może nie wygląda, ale po wyschnięciu jest nawet gładki, a przynajmniej nie irytuje czepianiem się tkanin. Zła wiadomość dla miłośniczek idealnie gładkiego wykończenia: pożera top coat jak smok. Chociaż nie przepadam pisać o trwałości to czasem sięgam po JJ 110 i u mnie trzyma się dużo ponad tydzień bez ubytków :) W moich oczach JJ 110 wypada bardzo korzystnie, szkoda tylko, że producent nie dorzucił kulki, która umożliwiłaby rozmieszanie produktu. 


Golden Rose  Jolly Jewels 110 
Golden Rose  Jolly Jewels 110 
Golden Rose  Jolly Jewels 110
Golden Rose  Jolly Jewels 110
Pędzelek
Zoom   
Za buteleczkę 10,8 ml zapłacimy od 10,00 do 12,99 zł.
Lakier dostępny w internetowym sklepie Golden Rose i lokalnie w wybranych drogeriach + stoiska GR.
Na ten moment posiadam jeszcze JJ o numerach 101 i 123, o których wkrótce :)

21 marca 2013

To jak w końcu z tym gradientem?

Zapewne jak większości z Was również mi ostatnimi dniami pogoda pokrzyżowała plany, a mam sporo do pokazania. Udało mi się złapać mniej pochmurny moment, bo o słońcu nie było mowy. Stąd też materiały jakie mam nie są najwyższych lotów, ale nie chcę dłużej z nimi zwlekać. Pamiętacie mój Patent na gradient ? Wzbudził zainteresowanie wśród paru osób co mnie niezmiernie cieszy :). Najwyższa pora więc podzielić się sposobem, dzięki któremu uzyskamy gładkie przejścia między kolorami. Jest bardzo łatwy i szybki, ale wymaga niestandardowych narzędzi, ale o tym za chwilę. Dzięki tutorialowi Ewalucji  trochę inaczej dbam o paznokcie i nie boję się już opiłowywania ich po pomalowaniu. Ba, widzę,że rozwiązało to mój problem z niedomalowanym wolnym brzegiem paznokcia, a teraz zdjęcia :


Do wykonania tego mani użyłem czarnego kremu od Wibo z numerem 34 oraz Golden Rose Metallic 03 do złotych "łuków", a do ich rozjaśnienia (i dla zapachu :P) odrobiny Color Club I Always Get My Man-Darin. Istota tego rozwiązania polega na nakładaniu pod ciśnieniem lakieru rozcieńczonego do konsystencji mleka. Do tego celu wykorzystuję aerograf z dyszą 0,3mm. Lakier nakładamy delikatnymi mgiełkami, co zapewnia tak gładkie przejścia między kolorami, u mnie dodatkowo ciekawie rozpylił się shimmer z Man-darina, resztę widać na filmiku :). Lakier rozcieńczam zmywaczem do paznokci, stąd po wyschnięciu powierzchnia traci trochę na połysku (na zdjęciach Gel Look Top Coat od GR). 


Musicie wybaczyć mi jakość, wszystko włącznie ze statywem jest improwizowane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...