Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blue. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blue. Pokaż wszystkie posty

3 grudnia 2014

UP Girls, 124

To mój drugi i zarazem ostatni lakier z UP Girls z brokatowej indie serii. Żeby się nie powtarzać na temat formuły czy właściwości odsyłam Was do wcześniejszego posta z numerem 127.

124 to także kremowa baza, tym razem w odcieniu mało intensywnego błękitu, stłumionego dodatkowo lekko szarymi tonami. Jak w przypadku 127 blask zapewnia multum brokatowych, drobnych (ok 0,5 mm) hexów w trzech kolorach: srebrnym, żółtym i niebieskim. Brokat ma intensywnie błyszczącą powierzchnię i w butelce wygląda jak potłuczone lustro, jednak na paznokciu przykrywany jest dobrze napigmentowanym lakierem tracąc wówczas swój połysk i metaliczność (a srebrne drobinki stają się białe).

W tym przypadku aplikacja także nie stwarzała problemów, chociaż na zdjęciach widzę, że pojawiło się kilka malutkich bąbli (oczywiście nie widać ich na żywo :P). Poza tym emalia wyróżnia się (w moim przypadku) bardzo dobrą trwałością. Generalnie brokaty cechuje wytrzymałość i widać to dobrze po długości odrostów na niektórych paznokciach. Zdjęcia wykonane wykonane zostały po kilku dniach noszenia, więc i na wolnym brzegu zaczęły uwidaczniać się drobne ubytki (tak, przed fotami wydawało mi się, że są w porządku :P)

Do tego co najlepsze- jedna średnia warstwa zagwarantuje satysfakcjonujące krycie! U mnie jak zawsze dwie cienkie- bo "szybciej" schną, wygładzą powierzchnię moich krzywych paznokci i wyrównają ilość brokatu, gdy zdarzy się go gdzieś za mało.

Zdjęcia w świetle dziennym (w słońcu i w cieniu) oraz sztucznym, bez bazy, bez top coatu.











18 września 2014

KIKO Sugar Mat 636 Mint

Bäng Bäng. Jestem!
I to wraz z jednym spośród moich najlepszych lakierów! Piaskowy KIKO o miętowym odcieniu z serii Sugar Matt to dawna wygrana w rozdaniu u Glitter In My Head. "Sugar" w nazwie  jest niesamowicie trafny, gdyż bezbarwne drobinki odpowiedzialne za piaskową teksturę lakieru przypominają kryształki cukru zatopione w półmatowym kremie.
Serię piaskowych lakierów KIKO charakteryzuje szorstka w dotyku, ciemnoszara zakrętka sygnalizująca teksturę/wykończenie. Wygląda trochę na oszronioną. Butelka ma prostokątny kształt, prawie kwadratowy przekrój i mieści w sobie 11 ml produktu. Pędzelek natomiast jest płaski, gęsty i miękki, bardzo miły w używaniu, a ponadto pozwala z łatwością rozprowadzić lakier, łatwo manewrując przy skórkach.  
Konsystencja jest podobna jak w większości piasków- bardzo lekka, minimalnie lejąca. Gładko aplikuje się po płytce paznokcia i nie zalewa skórek. Na zdjęciach mam dwie cienkie warstwy, ale lakier jest na tyle kryjący, że jedna- grubsza z pewnością wystarczy. Można kłaść ją bez obawy o zapowietrzanie się lakieru czy dramatycznie wydłużony czas schnięcia. Osobiście wolę nakładać dwie cieńsze warstwy nie tyle, co dla wyrównania koloru, ale dla równomiernego rozmieszczenia piaskowych drobin, które niekiedy lubią zostawiać mniej lub bardziej "łyse" miejsca na płytce. Lakier schnie całkiem szybko, ujawniając nam szorstkie drobinki.
Kolor odpowiada (chyba?) wciąż jeszcze aktualnym "miętom", ale osobiście jestem zwolennikiem nazywania rzeczy po imieniu, w tym przypadku- np. kolorem lodów o smaku miętowym. Jest dobrze wyważony pomiędzy zielenią a błękitem,  jednak w cieniu balansuje pomiędzy nieco bardziej niebieskimi tonami. Bardzo podoba mi się neonowe zacięcie, przez co w mocnym słońcu lakier widać z daleka. 
KIKO Mint jest najtrwalszym piaskiem jaki posiadam. Pod tym względem wypada nawet lepiej od P2. Wiadomo, trwałość jest rzeczą bardzo indywidualną, a wszystkie piaski mają tendencję do odpryskiwania czy wycierania, ale mi takie ubytki pojawiły się po 5 dniach. Jedynym minusem jest wycieranie się lakieru na samym brzegu końcówki paznokcia. Gdyby bardzo Wam to przeszkadzało, zawsze można pociągnąć lakierem powstały ubytek. Uwielbiam tą cechę piasków, praktycznie nie widać poprawek czy prób maskowania odprysków ;)

Lakiery KIKO kupicie w internecie. Za 11 ml zapłacimy od 15 do 30 zł.


W słońcu:

W cieniu:

Zoom:

24 listopada 2013

Wibo, WOW Glamour Sand nr 1

WOW Glamour Sand nr 1 od Wibo to jeden z czterech lakierów o piaskowym wykończeniu z drobinami brokatu (wg opisu producenta), a właściwie glassflecków. Równocześnie z serią Glamour wibo wypuściło WOW Sand Effect w czterech zupełnie matowych wersjach kolorystycznych. Fajnie, że polski producent wprowadził do oferty piaski, tym bardziej, że są niedrogie i całkiem dobre jakościowo. A przynajmniej nr 1 nie mam wiele do zarzucenia.
Wow Glamour Sand 1 to mój pierwszy, duochromowy piasek. Oryginalne rozwiązanie, nie widuję takich często. W przydymionej, czarnej bazie znajdziemy niebiesko-zielone glassflecki opalizujące pod kątem na fioletowo, a w butelce dodatkowo łapią pomarańczowe tony. Po wyschnięciu rozświetlają matową i nieco spłowiałą czerń bazowego koloru. Już po wykonaniu zdjęć przyszło mi do głowy, że w butelce może przypominać trochę Miss Universe od Essence. Ale tylko trochę.
Prostokątna butelka charakterystyczna jest dla najpopularniejszej serii lakierów Wibo: Express Growth.
Podobnie klasyczny i prosty pędzelek nie sprawiający problemów z wymanewrowaniem wokół skórek. Nakrętka o okrągłym przekroju pewnie leży w dłoni. Konsystencja jest typowa dla innych lakierów o piaskowym wykończeniu- lekka i delikatna. Pomimo tego, że lakier nie spływa z pędzla i nie rozlewa się po płytce paznokcia dobrze jest kontrolować ilość emalii. Pędzelek nabiera jej dość sporo (powszechne zjawisko wśród "piaskowców"). Na zdjęciach widzicie efekt jaki dają dwie średnie warstwy. Lakier wysycha w przeciętnym czasie (chociaż większość piasków, które mam schną prędzej), powoli ukazując piaskową fakturę. Zajmuje to przysłowiowe 5 minut :). Ziarno piaskowych drobin jest małe, a co za tym idzie- faktura piasku delikatna. Bardzo przypomina mi wyprawioną skórę.
Co do trwałości.. większość lakierów trzyma się na płytce moich paznokci dobrze i dość długo. Piaski niestety odpryskują zdecydowanie chętniej niż reszta, zwłaszcza w miejscu osłabionej płytki. W przypadku opisywanego Wibo pierwsze przetarte końcówki ukazały się trzeciego dnia, a odpryski czwartego. Jak na piaski to całkiem dobry wynik. Lakier zmywa się przyzwoicie, łatwiej jak przy glitterach, oporniej niż przy kremach. Nie odbarwia płytki paznokcia. Tanio, dostępnie i dobrze, polecam :).

Za 8,5 ml zapłacimy 7,69 zł (w promocji 4,19 zł)
Lakiery Wibo WOW Glamour Sand dostępne są w drogeriach Rossman

Sztuczne światło
Sztuczne światło
 Sztuczne światło
Pod chmurką
 Pod chmurką
Słońce
Słońce
W cieniu
W cieniu

11 lipca 2013

Sensique, 170 Royal Blue

Royal blue pochodzi z najnowszej kolekcji Sensique na lato 2013. Poza numerem 170 znajdziemy jeszcze 4 inne lakiery, ale 170 zachwycił mnie najbardziej. Poza kolorem zachęciło mnie to co niedawno przeczytałem u Spooky- wykończenie typu jelly. Jest to mój pierwszy lakier z Sensique i pierwszy kontakt z prawdziwym żelkiem- wrażenia niesamowite!

Opis producenta:
"Lakier do paznokci
(bez toluenu i formaldehydu)
Nowoczesna formuła z tefpoly przedłuża trwałość lakieru, pogłębia intensywność koloru i zapewnia efekt szklanego połysku. Na odtłuszczone paznokcie nałożyć dwie warstwy lakieru (...)."

I jak miło mi napisać Wam, że to wszystko prawda:). Royal Blue to niezwykle intensywny, wręcz elektryzujący ciemny niebieski -bardzo nietuzinkowy kolor. Nie zawiera żadnych brokatowych dodatków. Pomimo, że butelce wygląda jak zwykły krem to faktycznie jest apetycznym żelkiem. Oznacza to, że lakier chociaż dobrze napigmentowany jest transparentny i mogą prześwitywać przez niego białe końcówki paznokci. Kryje całkiem przyzwoicie już przy jednej warstwie, jednak dopiero przy drugiej można cieszyć się intensywnością koloru oraz rewelacyjnie szklistym połyskiem. Wysycha szybko, nie zapowietrza się, więc dwie warstwy nie stanowią problemu i są zupełnie wystarczające.
Pędzelek jest klasyczny o przeciętnej szerokości, jednak ma miękki włos i operuje się nim bardzo przyjemnie. Dobrze leży w dłoni, chociaż tworzywo z którego wykonano zakrętkę w ogóle mnie nie zachęca. Ciekawostka- pędzelek jest biały i pół przezroczysty. Sprawia złudne wrażenie nieustannie nasączonego niebieskim żelkiem, trzeba się do tego przyzwyczaić.
Konsystencja jest dość rzadka i lekka co w połączeniu z wygodnym pędzelkiem gwarantuje udaną współpracę. Wystarczy zachować uwagę podczas manewrowania przy skórkach, ale skoro mi nie sprawiło problemu to Wam tym bardziej nie powinno :). Lakier nie zapowietrza się ani nie odbarwia płytki paznokcia, trzyma się bardzo dobrze, a 4 dnia pojawiły się starte końcówki- gdyby nieco skrócić paznokcie to pewnie byłyby mniej widoczne.

Przyznaję bez bicia, że lakiery Sensique były przeze mnie niedoceniane, neutralny kształt butelki, przytłaczający napis z nazwą serii i ta zakrętka skutecznie nie przyciągały mojej uwagi. Po tak miłych wrażeniach z Royal Blue z pewnością sięgnę po inne kolory, a nowy 170 mogę Wam szczerze polecić.

Firma Sensique NIE TESTUJE swoich produktów na zwierzętach!
Za 8ml zapłacimy 5,99zł. Lakier dostępny w drogerii Natura.


Royal blue comes from the latest Sensique's collection for summer 2013. Apart from #170 you can find four different polishes in that collection, but 170 impressed me the most. In addition to its color, what Spooky wrote recently about the jelly finish encouraged me to give it a try. This is my first polish by Sensique and the first contact with the real jelly beans finish-it feels amazing!

Manufacturer's description:
Nail polish, (no toluene and formaldehyde), The contemporary tefpoly formula extends the life of the polish, increases intensity of its color and of a glassy gloss effect. Apply two coats on degreased nails (...).

And I am pleased to write that that's all true :). Royal Blue is a very intense, almost electrifyingly dark blue-very extraordinary color. It contains no glitter additives. Although the bottle looks like a normal cream, it is actually an appetizing jelly bean. This means that although the polish is pigmented very well, it is transparent, and the white tip of the nail may show through. It covers quite well, even with a single layer, but only the second one can provide the intensity of color and its sensational glassy sheen. It dries quickly, with no aeration, so applying two layers is a piece of cake and they are quite sufficient.
#170's brush is a classic one with an average width but its hair is soft and it behaves very nicely. Comfortable in the hand, although the substance the cap is made of generaly does not encourage me. Fun fact-the brush is white and half transparent. It gives a false impression of being constantly saturated with blue jelly beans, you need to get accustomed to it.
170's consistency is pretty thin and light, combined with a convenient brush, it ensures a successful cooperation. Just be carefull upon maneuvering the skins, but since it did not cause me any problems, it's less likely you should experience any. :) It's durable, it doesn't form air bubbles, although on the fourth day I had some worn tips, maybe they wouldn't appear if my nails were shorter.
I admit without coercion I underestimated Sensique nail polishes. A neutral shape of the bottle, an overwhelming inscription with the name of the series and this cap-effectively did not attract my attention. After such nice impressions of the Royal Blue it's sure I'll reach for other colors, and the new #170 I can honestly recommend.

Sensique does NOT test their products on animals.
8ml cost 5.99 zł. The nail polish is available in Nature stores in Poland.










W słońcu:






 W cieniu:





Ze spraw poza blogowych- pewnie będzie mnie tu trochę więcej, a to za sprawą tej oto książeczki:



Która zapewniła mi 6 z wyróżnieniem, yay!
A że radość (i skromność!) bezkresna ze mnie przemawia, pragnę podzielić się z Wami kawałkiem, który doskonale oddaje mój stan zadowolenia (tak, dokładnie ten sam kawałek będziecie mogli usłyszeć z mojego Plymouth'a)

Zapraszam również do polubienia mojego FB oraz obserwowania mnie przez Bloglovin!

6 lipca 2013

Models Own, Blueberry Muffin

Czerwiec był dla mnie wyjątkowo dziwnym miesiącem. Dużo miotania się między obowiązkami, notoryczny brak czasu, turbulencje w pracy. Ale są też i dobre strony- chyba nigdy nie przybyło mi w tak krótkim czasie tyle lakierów! Nie mogę ukryć radości z wygranych Models Own w konkursie u Mad As A Hatter- jeszcze raz dziękuję :).
Dziś mam dla Was pastelowy Blueberry Muffin. Lakier pochodzi z kolekcji Fruit Pastel składającej się z 5 modnych odcieni. Blueberry Muffin to rozbielony błękit o bardzo delikatnych, fioletowych tonach. W sumie to lekko lawendowy odcień. Jak na pastel jest zaskakująco dobrze napigmentowany ale też równie skomplikowany w aplikacji... 
Konsystencja jest gęsta i bardzo treściwa, jak na moje małe doświadczenie wręcz trochę ciągnąca. Do tego dodajmy zwyczajny pędzelek- wąski i sztywny= wątpliwa przyjemność i wiele machania. Pierwsza, cienka warstwa zostawia smugi, ale przy odpowiedniej wprawie druga może je całkowicie zniwelować. Może gdyby położyć grubszą to efekt byłby zadowalający już po pierwszej aplikacji. Niestety, schnie i utwardza się długo, a zapowietrza się nawet przy cienkiej warstwie. Trzeba być naprawdę ostrożnym podczas malowania, by nie ściągnąć wcześniejszej warstwy lakieru. Rekomenduję wszelkie przyśpieszające wysychanie specyfiki, bo Jagodzianka może unieruchomić nas na kilka ładnych kwadransów (przy obfitych warstwach może i godzin).
Jednak wszystkie kłopoty wynagradza trwałość. Lakier wytrzymał u mnie w nienagannym stanie aż do momentu zmycia- ponad tydzień. Nie doświadczymy startych końcówek ani odprysków, a przy tym wszystkim możemy cieszyć się ładnym połyskiem (i bąbelkami). Teraz najlepsze- Blueberry Muffin pachnie! Wg producenta i zapachowej naklejki na nakrętce- jagodowymi muffinkami. O ile vlepka rzeczywiście woni ciepłą babeczką, tak sam lakier podczas wysychania przypomina mi gumę balonową w wersji jagodowej. Nie oszukujmy się, zapach zawsze będzie mniej lub bardziej chemiczny, choć tu jest całkiem przyjemny :) .
Na zdjęciach mam w większości trzy warstwy lakieru, z czego ostatnia nie tyle poprawia krycie co pozwoliła mi na wyrównanie powierzchni. Zrobione zostały trochę na świeżo, więc połysk może być lekko wyolbrzymiony.
Tej trudnej miłości mogę trochę zarzucić, ale najbardziej rozczarował mnie pospolity pędzelek, zupełnie nie radzący sobie z konsystencją. Muszę też się wiele nauczyć, może następnym razem pójdzie mi lepiej.
Macie lakiery Models Own? Możecie coś o nich powiedzieć? Czy tylko ja jestem lakierową kaleką w tej kategorii?
Za 14 ml produktu zapłacimy £5.


June was a very strange month for me. A lot of throwing myself between the responsibilities, the notorious lack of time, turbulence in the workplace. But there are also good sides-probably never have I received so many nail polishes in such a short time! I cannot hide the joy of Models Own won in the competition with Mad As A Hatter-thanks again :).
Today I have a pastel Blueberry Muffin for you. The polish comes from the collection of Fruit Pastel consisting of five trendy shades. Blueberry Muffin is whitened in a very soft blue, purple tones. All in all a slightly lavender hue. For a pastel it is surprisingly well pigmented but also as complex in application...
The consistency is thick and very rich, for my small experience quite a bit gluey. Also worth mentioning is the common brush-narrow and rigid = dubious pleasure and a lot of waving. First, a thin layer leaves smudges, but with proper practice the second layer can completely smooth them out. Maybe if you apply a thicker layer the effect would be satisfactory after the first application. Unfortunately, the drying and hardening takes a long time, and it captures air with a thin layer. You have to be really careful when painting not to strip off earlier coats of polish. I recommend all methods to accelerate the drying, because Blueberry Muffin can immobilize you for a few quarters (with heavy layers it could take hours).
But all the trouble is rewarded by its longevity. Blueberry Muffin stood with me in perfect condition until the wash-for over a week. You won’t experience the grated bits or chips at the edges, and with all this we can enjoy a nice sheen (and bubbles). Now the best-Blueberry Muffin has an aroma! According to the manufacturer, and perfume sticker on the cap-it smells like blueberry muffins. While the sticker actually smells like a warm bun,  the polish, as it dries, its aroma reminds me of bubble gum version of blueberry. Let's face it, the smell will always be more or less chemical, but it is quite nice. :)
The pictures are mostly of it on my nails in three layers, of which the last being not only an improvement of the cover but it allowed me to level its surface. The pictures were taken while it was still fresh, so the gloss may be slightly exaggerated.
I can list some flaws in this difficult love of mine, but the biggest disappointment was the common brush, just not suited to deal with that consistency. I also have a lot to learn, maybe next time I will do better.
Have you got any varnishes of Models Own? Can you tell me something about them? Or am I the only lacquer crippled in this category?
The 14 ml bottle of Blueberry Muffin costs £5.



 Przy okazji zapraszam wszystkich do śledzenia mojego bloga na Bloglovin!

12 czerwca 2013

P2 Sand Style, 050 Confidential

Czas na drugi z piaskowych lakierów, które trafiły do mnie dzięki Kolorowemu pieprzowi i Tamit 24.
Confidential z numerem 050 również pochodzi z teksturowej kolekcji p2 Sand Style i zapewnia na powierzchni paznokcia efekt zbliżony do piasku (chociaż dla mnie wciąż bliżej mu do drobnego papieru ściernego).
Butelka i pędzelek są identyczne dla całej kolekcji, więc nie będę się o nich rozpisywać. Jedyną widoczną róznicą jest kolor zakrętki, o dużo jaśniejszym i wyszarzonym odcieniu w stosunku do zawartości butelki. P2 trochę średnio poradziło sobie z odwzorowaniem koloru w tworzywie zakrętki, ale zbytnio się nie dziwię.

Confidential jest bardzo bogatym lakierem o kolorze trudnym do opisania. Baza jest grafitowo szara, o wyraźnej tendencji do łapania granatowych tonów, zwłaszcza na paznokciach. W butelce dominuje masa różnorodnych, złotych glass flecków, które na paznokciu wyciszają się tylko po to, by znów rozbłysnąć w mocnym słońcu. Oprócz złotych drobin znajdziemy w bazie jeszcze fioletowe, które podbite kolorem bazy tworzą prawdziwą tęczę. Na zdjęciach w naturalnym oświetleniu dopatrzymy się wielu kolorów, których nikt pewnie by się nie spodziewał :). Bardzo niepozorny i równie zaskakujący lakier.
Na zdjęciach widzicie dwie warstwy, chociaż lakier bardzo dobrze kryje już przy jednej. Druga zapobiega przed nierównomiernie rozłożonymi drobinami i bardzo delikatnie wzmacnia kolor.

Pomimo tego, że lakier pochodzi z tej samej serii co czerwony Illegal, nieco się od niego rożni. Jego konsystencja jest trochę gęstsza, choć wciąż lekka jak chmurka, no i przede wszystkim schnie bardzo szybko, pod tym względem zdecydowanie wygrywa z czerwonym poprzednikiem. Zmywa się bajecznie i nie farbuje płytki paznokcia. Miękki pędzelek, wspaniała konsystencja i trwałość to coś, za co bardzo szanuję te lakiery, a do tego konkretnego na pewno będę często wracać.
Lakiery dostępne są w niemieckich drogeriach DM oraz na lokalnych aukcjach internetowych. Za 11ml produktu zapłacimy ok 1,90 Euro, bądź 20+/- zł w sieci.

 
 It's time for a second one of sandy polishes that I got thanks to Kolorowy Pieprz and Tamit 24.
Confidential #050 also comes from the textured collection P2 Sand Style and ensures the nail surface effect similar to sand (although for me still closer to a fine sandpaper).
Both the bottle and brush are the same for the entire collection, so I will not dwell on them. The only visible difference is the color of the cap, a lot lighter and grayish shade in relation to the contents of the bottle. P2's color reproduction in the plastic cap is only moderately good, but I'm not too surprised.

Confidential is a very rich polish with a color difficult to describe. The base is graphite gray, with a clear tendency to catch dark blue tones. The bottle is dominated by the mass of diverse and golden glass fleck glitter that looses its brightness on the nail only in order to once again shine in the strong sun. In addition to the gold particles found in the base there's also some purple glitter, which is amplified by the color of the base forming a true rainbow. In the pictures taken in natural lighting you can notice many colors that no one probably would expect. :) Very modest and equally surprising varnish.
In the pictures you can see two layers, although the polish covers very well with one. The second prevents particles unevenly distributed and very gently enhances the color.

Although the varnish from the same series as Illegal red, it slightly differs from it. Its consistency is a little thicker but still light as a cloud, and, above all, it dries very quickly, in this respect definitely wins with its red predecessor. It comes off fabulously and does not stain the nail plate. A soft brush, great texture and durability are the qualities for which I respect these polishes, and for this one particular I will definitely keep coming back.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...