Pokazywanie postów oznaczonych etykietą green. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą green. Pokaż wszystkie posty

24 listopada 2013

Wibo, WOW Glamour Sand nr 1

WOW Glamour Sand nr 1 od Wibo to jeden z czterech lakierów o piaskowym wykończeniu z drobinami brokatu (wg opisu producenta), a właściwie glassflecków. Równocześnie z serią Glamour wibo wypuściło WOW Sand Effect w czterech zupełnie matowych wersjach kolorystycznych. Fajnie, że polski producent wprowadził do oferty piaski, tym bardziej, że są niedrogie i całkiem dobre jakościowo. A przynajmniej nr 1 nie mam wiele do zarzucenia.
Wow Glamour Sand 1 to mój pierwszy, duochromowy piasek. Oryginalne rozwiązanie, nie widuję takich często. W przydymionej, czarnej bazie znajdziemy niebiesko-zielone glassflecki opalizujące pod kątem na fioletowo, a w butelce dodatkowo łapią pomarańczowe tony. Po wyschnięciu rozświetlają matową i nieco spłowiałą czerń bazowego koloru. Już po wykonaniu zdjęć przyszło mi do głowy, że w butelce może przypominać trochę Miss Universe od Essence. Ale tylko trochę.
Prostokątna butelka charakterystyczna jest dla najpopularniejszej serii lakierów Wibo: Express Growth.
Podobnie klasyczny i prosty pędzelek nie sprawiający problemów z wymanewrowaniem wokół skórek. Nakrętka o okrągłym przekroju pewnie leży w dłoni. Konsystencja jest typowa dla innych lakierów o piaskowym wykończeniu- lekka i delikatna. Pomimo tego, że lakier nie spływa z pędzla i nie rozlewa się po płytce paznokcia dobrze jest kontrolować ilość emalii. Pędzelek nabiera jej dość sporo (powszechne zjawisko wśród "piaskowców"). Na zdjęciach widzicie efekt jaki dają dwie średnie warstwy. Lakier wysycha w przeciętnym czasie (chociaż większość piasków, które mam schną prędzej), powoli ukazując piaskową fakturę. Zajmuje to przysłowiowe 5 minut :). Ziarno piaskowych drobin jest małe, a co za tym idzie- faktura piasku delikatna. Bardzo przypomina mi wyprawioną skórę.
Co do trwałości.. większość lakierów trzyma się na płytce moich paznokci dobrze i dość długo. Piaski niestety odpryskują zdecydowanie chętniej niż reszta, zwłaszcza w miejscu osłabionej płytki. W przypadku opisywanego Wibo pierwsze przetarte końcówki ukazały się trzeciego dnia, a odpryski czwartego. Jak na piaski to całkiem dobry wynik. Lakier zmywa się przyzwoicie, łatwiej jak przy glitterach, oporniej niż przy kremach. Nie odbarwia płytki paznokcia. Tanio, dostępnie i dobrze, polecam :).

Za 8,5 ml zapłacimy 7,69 zł (w promocji 4,19 zł)
Lakiery Wibo WOW Glamour Sand dostępne są w drogeriach Rossman

Sztuczne światło
Sztuczne światło
 Sztuczne światło
Pod chmurką
 Pod chmurką
Słońce
Słońce
W cieniu
W cieniu

26 października 2013

Franken

Ta mglisto - miętowo - pistacjowa zieleń to pierwszy, z moich frankenów. Wysycha do połysku i kryje po dwóch średnich warstwach, jednak schnie bardzo długo i lubi się zapowietrzać (doskonale widać to na zdjęciach). Moim największym błędem było dolanie gel top coat'u z essence. Ten top to zło wcielone- gęsty, ciężki, nigdy niewysychający i zapowietrzający się glut. Jeśli jest gdzieś jeszcze dostępny- to stanowczo odradzam każdemu!


Od czasu ostatniego posta borykam się z paskudnie złamanym, a wręcz wyłamanym paznokciem palca środkowego. Zanim rana się zagoi i uzyskam z powrotem jednakową długość płytki minie pewnie jeszcze parę tygodni. Mam nadzieję, że przygotowana do tej pory garstka zdjęć pozwoli mi się "wykurować".

26 września 2013

My Secret, 167 Kiwi

Kiwi pochodzi z pierwszej części limitowanej serii My Secret, która ukazała się w okolicach lipca tego roku (i widzę, że wciąż miejscami jeszcze zalega). Wszystkie lakiery pachną podczas wysychania, co producent wyraźnie zaznaczył na zakrętce. 
Kiwi z numerem 167 mówi sam za siebie. Lakier zaczyna pachnieć już podczas malowania, jednak jest to zapach chemiczny i duszący, któremu moim zdaniem bliżej do owocowego mydła. Pachnie jeszcze parę dni po aplikacji, chociaż z czasem coraz słabiej. Dla mnie to trochę zbyteczny bajer, ale na pewno wyróżnia produkt spośród innych. Poza tym rzeczywiście ma w sobie coś z kiwi.
Lakier kolorystycznie skomponowano tak, by przypominał tytułowy owoc- jasna i soczysta, kremowa zieleń napakowana została bardzo drobnym, czarnym brokatem. Na powiększeniu widać, że ten  ma kształt kwadratów. Nie było szans na zmierzenie- jest tak drobny, że z daleka praktycznie niezauważalny. Wielka szkoda, jestem ogromnym fanem czarnego brokatu, a w tym przypadku mogę podziwiać go wklejając twarz w paznokcie. Producenci lakierów powinni pomyśleć o tej rynkowej niszy.
Pędzelek jest płaski, średnio szeroki z lekko sztywnym włosiem. Trochę utrudniał mi wyprowadzenie łuku na najmniejszym paznokciu, ale  generalnie jest całkiem przyjemny w obsłudze. Zdaje sobie sprawę, że kwadratowa zakrętka nie wszystkim może leżeć wygodnie w dłoni ale na szczęście można ją bardzo łatwo zdjąć. Przynajmniej w moim egzemplarzu było łatwo.
Na zdjęciach widzicie 2 grubsze warstwy (bez bazy i top coatu), które wyschły w bardzo zadowalającym tempie. Konsystencja jest rzadka i lejąca, więc musicie zachować ostrożność. Kiwi wysycha na wysoki połysk i według mnie nie potrzebuje top coatu, chociaż drobny brokat wizualnie zakłóca gładką powierzchnię. Dodatkowo nie zapowietrza się, więc już w ogóle super.

To mój pierwszy lakier z My Secret i muszę przyznać, że bardzo przypadły mi do gustu ich butelki- są bardzo niepozorne i kryją w sobie aż 10 ml produktu! Kwadratowy kształt sprzyja organizacji i przechowywaniu, puls :). W butelce znajdziemy również metalową kulkę ułatwiającą mieszanie lakieru. Podczas zmywania przyda się trochę cierpliwości, w końcu mamy do czynienia z brokatem, jednak w łagodnej postaci. Moich paznokci nie zafarbował więc ogólnie bardzo polecam.

My Secret NIE TESTUJE swoich produktów na zwierzętach.
Lakiery My Secret kupicie w drogerii Natura za 7,99 zł/10ml.

Na ostatnim zdjęciu zobaczycie porównanie Kiwi z Rich Color 36 z Golden Rose. Różnica jest bardzo widoczna, nie tylko ze względu na zestawienie brokatu (w kremie) z klasycznym kremem. 36 ma zdecydowanie bardziej żółty odcień.

Kiwi comes from the first part of a limited edition of My Secret. All of these nail polishes smell while they dry, as the manufacturer stated ​​that clearly on the cap.
Kiwi number 167 speaks for itself. The polish starts to smell even during applying it, although it's a chemical and choking smell, which is in my opinion closer to a fruit soap composition. The polish smells a few days after application, although less and less over time. For me it's a superfluous feature, it certainly distinguishes the product from others.
The color is formulated to resemble the kiwi fruit, bright and juicy, creamy green was packed with very fine, black glitter. The magnification shows that the glitter particles are square shaped. The particles are so small that they're practically invisible from a distance. It's a shame, I'm a huge fan of black glitter, and in this case I'd have to stick my face between my nails to enjoy it.
The brush is flat, of average width, slightly stiff bristles. It was a little difficult for me to pin the bow of the smallest fingernail, but in general it is quite pleasant to use. I realize that a square cap can't lie comfortably in every one's hand but fortunately it can be easily removed. At least mine was easy to remove.
In the pictures you can see two thicker layers (without a base and a top coat), which dried up in a very satisfactory pace. Consistency is sparse and running, so you have to be careful. Kiwi dries to a high gloss, and in my opinion does not need a top coat, although small glitter visually sticks out from the smooth surface. In addition, there's no aeration, so it's great.
This is my first nail polish by My Secret, and I have to admit the bottles really appealed to me, they're very modest and contain as much as 10 ml of the product! Square shape is conducive to organization and storage. In the bottle you will also find a metal ball for easy mixing. When washing it off a little patience may be in order, we're dealing with glitter after all but in a mild form. It didn't dye my nails, so generally I highly recommend it.
My Secret DOES NOT test its products on animals.
You can buy nail polishes by My Secret at the "Natura" drugstore for 7.99 zł/10ml.

In the last picture you can see a comparison between Kiwi and Rich Color 36 by Golden Rose. The difference is very evident, not only because of the juxtaposition of glitter (cream) with a classic cream. 36 has a much more yellow tint.














22 sierpnia 2013

Kleancolor, Military Green

Military Green to prezent od Mad As A Hatter, która dorzuciła mi go do wygranych lakierów Models Own. Chyba nieświadomie całkowicie świadomie przyczyniła się do spełnienia mojego wielkiego marzenia o ciemnej, zielonej emalii.
Jak sama nazwa wskazuje mamy do czynienia z zupełnie kremową wersją wojskowej zieleni. Trochę zgaszonej i bagnistej, z delikatnie brązowymi tonami. Przepadam za tak "ubrudzonymi" i złamanymi barwami, zwłaszcza na paznokciach. Są nieoczywiste i trudne do zanalizowania przez co wyróżniają się na sklepowych półkach. Zazwyczaj  do kupowania lakierów podchodzę z dystansem, ale tak skomponowane kolorystycznie nigdy mnie nie zawiodły. Już przez sam kolor military green bezapelacyjnie trafia do mojej ścisłej czołówki najlepszych lakierów, ale ma jeszcze jedną istotną cechę, niezależną od gustów- jest idealnym jednowarstwowcem. Co prawda trochę trudno nałożyć ekstremalnie cienką warstwę, gdyż konsystencja jest lekko gęsta, ale średnia warstwa zapewni idealne krycie bez smug i prześwitów. MG jest bardzo lekkim i treściwym lakierem, który na pewno świetnie sprawdzi się przy użyciu stempli.

Pędzelek jest płaski, średnio szeroki i całkiem elastyczny, przez co łatwo kontrolować ilość nabieranego lakieru. Nie sprawia problemów podczas aplikacji i jest bardzo wygodny. Fakt, że ścięty jest na płasko zupełnie mnie zaskoczył, bo bez większych problemów można dobrnąć nim do samego brzegu skórek bez czynienia żadnych szkód i zniszczeń. Zawsze wydawąło mi się, że jest to domena pędzli ściętych w łuk, czy tzw "łopatek" :P

Czas schnięcia nigdy nie był mocną stroną kleancolorów. Chociaż tu nie jest to tak uciążliwe jak w przypadku serii Chunky Holo, jednak mogłoby lepiej. Jedna warstwa Military Green schnie w całkiem przyzwoitym czasie, ale dwie mogą nas już uziemić na parę kwadransów. Właśnie, dlaczego piszę o dwóch warstwach, skoro lakier tak świetnie daje sobie radę po pierwszej? Dlatego, że jedna pięknie podkreśla niedoskonałości mojej płytki. Rysy czy kanciaste płaszczyzny, które widzicie na pierwszych zdjęciach to nie uszkodzenia lakieru, a struktura moich paznokci. Druga warstwa zniwelowała ten koszmar tworząc ładną taflę. Jeśli borykacie się z podobnym problemem, bądź obawiacie się odbarwienia użyjcie bazy wyrównującej płytkę paznokcia.
Military Green wysycha na miękki połysk. Zmywa się bajecznie, jak przystało na krem i w ogóle nie odbarwił mi paznokci (pamiętajcie, że to kwestia indywidualna!). Dobrze radzi sobie z uszkodzeniami mechanicznymi, i nawet przy paznokciach mojej długości wytrzymał w świetnym stanie ponad tydzień. Na 3ci dzień zaczęły pojawiać się przetarte końcówki, ale to również zależy od długości płytki. Nie odpryskuje i w ogóle się nie zapowietrza.

Mnie zachwycił, a Was? :)



Military Green is a gift from Mad As A Hatter, which she added to Models Own nail polishes won by me earlier. Perhaps she unwittingly contributed to the fulfillment of my great dream of dark green enamel.
As the name suggests we are dealing with quite a creamy version of military green. A little subdued and marshy, with gentle brown tones. I love such "dirty" and broken colors, especially for the nails. They aren't obvious and difficult to analyze and that makes them stand out on the display shelves. Usualy I'm very cautious when it comes to buying nail polishes, but colors composed this way have never failed me. The military green alone makes it reach the top of my best nail polish list hands down, but has another important feature that is independent of tastes-and it's a perfect single layer nail polish. Although a little bit difficult to apply, if you wish to achieve an extremely thin layer, because its consistency is slightly thick, but the middle layer provides the perfect coverage without streaks and clearances. MG is a very light and full bodied nail polish, which will certainly be perfect for stamping.
The brush is flat, mid-wide and quite flexible, making it easy to control the amount of paint gathered. There's no problems during application and it's very comfortable. The fact that the cut is flat totally surprised me, because it can easily get through to the very edge of the skin without doing any harm or damage. It always seemed to me that this is the domain of brushes with a rounded cut, or so-called "spatulas." :P

Drying time was never a strength of Kleancolor polishes. Although it's not as burdensome as the series Chunky Holo, it could be a lot better. One layer of Military Green dries pretty quick, but two can ground you for a few quarters. Yes, why do I write about two layers, if the nail polish does so well with the first? Because a single layer beautifully highlights imperfections in my nail plates. Scratches or ragged edges, which you see in the first image, are not damage to the polish but the structure of my nails themselves. The second layer leveled this nightmare, forming a nice sheet. If you are facing a similar problem, or are afraid of discoloration, use a base leveling the surface of the nail.
Military Green dries to a soft sheen. Comes off fabulously, as befits an enamel color and does not discolor my nails at all (remember it's an individual issue!). It's durable, and even on my long nails it stayed in excellent condition over a week. On the 3rd day worn out ends begun to appear, but it also depends on the length of the plate. It doesn't chip away and it will not even aerate.


It amazed me, how about you? :)





Dwie warstwy Military Green:



13 sierpnia 2013

Born Preety, Holo Polish 12

W pierwszych dniach czerwca B i Agni podrzuciły mi namiary na konkurs organizowany przez sklep Born Preety Store. Udało mi się, a nagrodą był wybrany lakier z nowej, holograficznej kolekcji. Na przesyłkę nie trzeba było długo czekać, bo tylko 1,5 tygodnia. Błyskawicznie :). Cała Holo kolekcja składa się z 12 lakierów, w moim przypadku wybór padł na najciemniejszy odcień z numerem 12. Na pierwszych zdjęciach poglądowych wydawał się prawie czarny, tymczasem jest ciemną, zgaszoną zielenią. Miłe zaskoczenie, powinniście wiedzieć, że mam fioła na punkcie zielonych lakierów.

Holo Polish 12 zapewnia efekt zbliżony do linearnego holo, jednak nie do końca, jest subtelnie rozproszony. Konsystencja w mojej opinii jest idealnie wyważona i lekka. Przed aplikacją należy lakier porządnie wstrząsnąć, co przyczyni się do zminimalizowania ilości nakładanych warstw. Szkoda, że nie znajdziemy w butelce kulki, która by nam to umożliwiła, jednak i bez tego dacie radę. Na zdjęciach widzicie dwie średnie warstwy (bez topcoatu ani bazy), chociaż już praktycznie po pierwszej efekt holo jest doskonale widoczny. Druga warstwa pomoże wyrównać koloryt lakieru, ale efektu holo już nie wzmocni. Uważam, że jedna grubsza też dałaby radę, ale osobiście rekomenduję nałożenie dwóch cieńszych. Podczas malowania będziemy potrzebowali zdecydowanych pociągnięć pędzla, lakier wysycha i utwardza się  błyskawicznie, więc nie ma czasu na zastanawianie się. Czas schnięcia jest na prawdę niewiarygodny, pierwsza warstwa wysycha praktycznie w momencie oderwania pędzla od płytki paznokcia, drugiej (jak zwykle) zajmuje to nieco dłużej. Lakier nie zapowietrza się i nie odpryskuje, jednak na trzeci dzień pojawiły się starte końcówki. To normalne, że w lakierach holograficznych takie ubytki ukazują się najwcześniej. Jak szybko- zależy od wykonywanych przez nas prac.
Pędzelek jest raczej krótki ale bardzo wygodny. Ma klasyczny kształt i miękki włos zatrzymujący sporą ilość produktu, przyjemnie się nim operuje i w połączeniu z konsystencją lakieru pozwala na precyzyjne wymanewrowanie wokół skórek.
Pewnie większość z Was zachowuje dystans wobec zielonych lakierów w obawie przed odbarwieniem płytki paznokcia, jednak w tym przypadku jest to zupełnie zbędne. Chociaż dyktowane jest to kondycją płytki i samą tendencją do jej odbarwiania, u mnie lakier zmył się bajecznie nie pozostawiając po sobie najmniejszego śladu.

Podsumowując: Holo Polsih 12 pozwala na uzyskanie efektu całkiem mocnego holo bez użycia specjalnej bazy, lakier aplikuje się sympatycznie, nie tworzy bąbli, schnie szybko i zmywa się bez problemu. Jedyny minus widzę w cenie. Jednak $12,00 za 6ml to zdecydowanie za dużo. W promocji możecie złapać kolekcję holo za $4,59 i $5,59

Lakier Holograficzny dostaniecie w sklepie Born Preety Store. Przesyłki do Polski są darmowe.


In early June B and Agni gave me some info about the competition organized by Born Pretty Store. I have won, and the prize was a chosen polish from the new holographic collection. The shipment didn't take too long, only 1 1/2 week. In a flash. :) The Holo collection consists of 12 polishes, my choice is the darkest shade, number 12. In the first overview photographs I took, it seemed almost black, although it's a dark, subdued green. A pleasant surprise, you should know that I'm obsessed with green polish.

Holo Polish #12 gives an effect similar to a linear holo, but not quite, it is subtly dispersed. Consistency, in my opinion, is perfectly balanced and lightweight. Prior to application, shake the paint properly, this will help to minimize the amount of applied layers. Too bad they don't put a ball in the bottle, which would allow it, but even without it you'll manage. In the pictures you can see two medium coats (no topcoat or a base), although the first coat makes the holo effect clearly visible. The second layer will help align the color of paint, but that won't intensify the effect. I think one thick coat would be sufficient, but personally I recommend applying two thin layers. When painting, use strong brush strokes, the polish dries and hardens very quickly, so there is no time to think. Drying time is really incredible, the first layer dries almost at the moment of brush separation from the nail, the other (as usual) takes a little longer. The paint does not aerate and does not chip, but on the third day a worn tip appeared. It is normal that such effects appear early on the holographic varnishes. How quickly-depends on your work.
The brush is rather short but very comfortable. It has a classic shape and soft hair retaining a large quantity of product, it's pleasant to operate with and in conjunction with the consistency of the polish, it allows for precise maneuvering around the skins.
Probably most of you avoid green polishes for fear of discoloration of the nail plate, but in this case it is completely unwarranted. Although this is dictated by the condition of the plate and the tendency for discoloration, in my case the polish washed away fabulously, without leaving a trace.

In summary: Holo Polish #12 gives a very strong holo effect without the use of a special base coat, it is applied nicely, it doesn't form bubbles, it dries quickly and it can be removed without a problem. The only drawback I can see is the price. $12.00 for 6 ml is definitely too much. In a promotion you can get Holo collection for $4.59 and $5.59

You'll get the holographic polish at Born Pretty Stores. Shipping is free.















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...