24 kwietnia 2013

Matowe porównanie

Witam po dłuższej przerwie. Pod moja nieobecność stuknęło mi 10,000 odwiedzin oraz 50 obserwujących, za co pragnę Wam wszystkim bardzo podziękować :). Chodzi za mną od dłuższego czasu małe rozdanie i przy 20k możecie się takiego spodziewać. Tymczasem podrzucajcie swoje sugestie na temat lakierów, jakie najbardziej chciałybyście znaleźć w takiej paczce.

Na dziś mam dla Was moje pierwsze porównanie lakierów. Z propozycją zestawienia matowych top coatów wyszła Skleping mode ON, a że jest to mój ulubiony rodzaj wykończenia, pracowało mi się całkiem przyjemnie :). Aktualnie w moim posiadaniu są 3 topy: Essence Soft Touch, Alle Paznokcie oraz Essence Matt Top Coat.   Wspólną cechą wszystkich matujących topów jest szybki efekt, na który czekamy około minuty. Należy jednak uważać, by  po tym czasie nie uszkodzić mani, gdyż panuje powszechne przekonanie, że topy te wysychają tak szybko, jak matowieją. Błąd, potrzebują więcej czasu do całkowitego utwardzenia! Ponieważ matowe wykończenie najbardziej widoczne jest moim zdaniem na czarnym lakierze, wybór padł na czarną bazę z dwoma rodzajami flakies: sześciokątne sponsorowane przez Kleanclor Chunky Holo Black i skrawki pochodzące z Night in Vegas od Essence. Na zdjęciach widzicie jedną warstwę matowych topów.


Wszystkie butelki widać dobrze na wspólnym zdjęciu, więc nie będę rozpisywać się o wizualnych cechach. Pierwszy, Soft Touch z numerem 07 to lakier z toperowej serii Essence Nail Art Special Topper. Za 8ml zapłacimy 7,99 zł. I tu pierwsza wtopa, błąd w opisie na zakrętce:
„Efekt pękania nail art cracking. Nałóż go na inny, całkowicie już wyschnięty, kolorowy lakier. Zobaczysz efekt pękania w ciągu 30 sekund.”
Soft Touch pękaczem na pewno nie jest. Lakier w butelce ma najchłodniejszy ze wszystkich, mglisty odcień i jednocześnie najszerszy, trochę sztywny pędzelek. Efekty zmiany wykończenia widać po niespełna minucie, ale nie jest to mat, jakiego oczekuję. Bliżej mu do pół-matu. Konsystencja jak w przypadku topów matujących, czyli gęsta, ale przy tym wszystkim lekka i nie sprawia problemu w aplikacji.

Essence Soft Touch Matt Top Coat
Mat od Alle Paznokcie kosztuje około 12,00zł za 15 ml, jednak nigdzie na butelce nie znajdziemy informacji o rodzaju wykończenia. Wiemy tylko, że to top wyłącznie do użytku profesjonalnego (hm?). W butelce ma ciepły, lekko beżowy, mglisty odcień i nieprzyjemną, żelową konsystencję. Dobrze widać to na klasycznym i wąskim pędzelku. Podobnie jak inne topy bardzo szybko matuje powierzchnię, jednak po wyschnięciu zostawia na niej grudki białego osadu. O dziwo są one gładkie, ale na ciemnych lakierach bardzo widoczne. Podobnie jak bruzdowata powierzchnia jaką otrzymujemy po pomalowaniu. Poza tym ma tendencję do wybłyszczania się już w przeciągu doby i do prędkiego odpryskiwania. Zapewnia nieco bardziej matowe wykończenie, ale co z tego, skoro ora powierzchnię? Wielki Minus! 

Alle Paznokcie Matt Top Coat
Essence Matte Top Coat pod względem koloru w butelce plasuje się pośrodku. Tu za 8ml zapłacimy również 7,99zł, jednak w zamian otrzymujemy prawdziwy, gładki mat i to bez żadnych niespodzianek. Konsystencja jest podobna jak w Soft Touch, chociaż pędzelek ma klasyczny, wąski kształt. Mat od Essence moim przypadku przetrwał bez ubytków najdłużej, bo równy tydzień (i bez to startych końcówek!). Co lepsze- nie wybłyszcza się tak łatwo jak jego  poprzednicy. Powinien być konieczną pozycją w Waszej kolekcji. Nie wiem czy wciąż jest dostępny, ale jeśli go znajdziecie- bierzcie bez zastanowienia :)

Essence Matte Top Coat


15 kwietnia 2013

H&M, Moody Model

Zadowoleni tym co się dzieje za oknem? Ja bardzo :)
Na dzisiaj mam dla Was lakier H&M o bardzo sympatycznym kolorze. 
Moody Model od H&M to piękny, głęboki turkus o kremowym temperamencie. Mógłby być bardziej zielony, wówczas byłby perfekcyjnym, od dawna poszukiwanym przeze mnie lakierem. Jak dla mnie ma idealnie wyważoną konsystencją, nie jest ani zbyt gęsty ani nie rozlewa się na skórki. Mógłby być świetnym jednowarstwowcem bo brakuje mu do tego naprawdę niewiele, a w dodatku wysycha do połysku i się nie zapowietrza. Płytki paru paznokci udało mi się pokryć za jednym zamachem, ale na zdjęciach widzicie efekt po dwóch- ponieważ na innych widoczne były drobne smugi.

Pędzelek jest krótki i bardzo wąski, a to na pewno nie ułatwia aplikacji. Właścicielki długich paznokci będą musiały się trochę namachać. Bardzo podoba mi się geometryczny i spójny design buteleczki, ale wywarło to niestety niekorzystny wpływ na zakrętkę, która jest po prostu niewygodna.

Nie przepadam za ocenianiem trwałości lakierów, gdyż trudno podejść do tego tematu obiektywnie, a dziś mam jeszcze większe trudności. Głównie z powodu malowania na odżywce 8w1 Od Eveline. Zapytacie dlaczego? Bo Moody Model niemiłosiernie farbuje paznokcie. Za każdym razem gdy po niego sięgałem musiałem podziwiać sino zielone paznokcie przez kolejne 3 tygodnie. Innym, nieprzyjemnym faktem jest to, że dobę po pomalowaniu, podczas otwierania obudowy telefonu dosłownie zsunąłem gumowy fragment Moody Model z wolnego brzegu paznokcia. Po kolejnych 24 godzinach sytuacja powtórzyła się na następnym. Nie chce mi się wierzyć, że to wina odżywki. Wydaje mi się raczej, że ten lakier albo w ogóle się nie utwardza, albo robi to cholernie długo, chociaż status „touch dry” osiąga całkiem szybko.
To pierwsza recenzja na tym blogu, w której minusy mają przewagę nad korzyściami. Nie sądzę, by kolor był w jakimś stopniu odkrywczy, chociaż podoba mi się niesamowicie :) Jeśli macie wybór- albo wybierzcie coś innego albo korzystajcie z szybkoschnących topów. 
Na palcu serdecznym brokat z Simple Beauty


Moody Model w słońcu
Moody Model w słońcu
Moody Model w cieniu
Moody Model w cieniu


12 kwietnia 2013

Black Prince, 29

Ostatnie dni wypełnia mi pisanie pracy dyplomowej, ale w ramach odpoczynku od produkowania kolejnych stron litego tekstu mam dla Was fajny, zasugerowany przez Mad i e-Justyn lakier. Black Prince z numerem 29, bo to o nim mowa, uważany jest za duplikat Merry Midnight OPI. Wydaje mi się, że jest trochę niedoceniany (mało swatchy krąży po sieci), dlatego dorzucę dziś ciut więcej zdjęć niż zwykle.
Mimo mojej pasji do „rozbierania” lakierów na czynniki pierwsze dziś nie będzie tak łatwo, głównie ze względu na kolorową bazę. Bazą lakieru jest nieoczywisty, brudny, złamany fiolet, zahaczający o mauve. Zatopiono w nim skrawki klasycznych flakies, niebieski i bardzo intensywny microglitter oraz całe stado małych, srebrnych glassflecków. Nie mogę przestać się zachwycać niebieskimi drobinkami, wyglądają jak malutkie, chłodne diody LED :). Konsystencja jest przyjemna, nie za rzadka ani zbyt gęsta - po prostu wyważona, natomiast krycie wymagało położenia 3 warstw, które schły niestety długo. Myślę, że widząc efekt końcowy można mu to wybaczyć. Pędzelek jest klasyczny i miękki, nie sprawiał mi żadnych problemów. Lakier wysycha do połysku, ale tworzy nieregularną powierzchnię, stąd 3 rodzaje zdjęć: bez top coatu, z oraz z topem matującym. Ostrzegam, że momentami wyszedł zbyt ciemny, chociaż przy skórkach dobrze widać fioletowy kolor bazy.

Black Prince 29 w słońcu
Black Prince 29 w cieniu
Black Prince 29 w cieniu
Black Prince 29 + top coat w słońcu
Black Prince 29 + top coat w cieniu
Black Prince 29 + top coat w cieniu
Black Prince 29 + top coat
Black Prince 29 + matt top coat w słońcu
Black Prince 29 + matt top coat w cieniu
Butelka
zoom
Polityka „firmy” to coś, czego zupełnie nie ogarniam. Nie wiem kto jest producentem, a strona podana na ulotce lakieru nie istnieje. W sumie nie uważam, by ta wiedza była mi potrzebna do szczęścia, ale z każdym razem gdy sięgam po lakier BP zadaję sobie to samo pytanie. Lakiery dostępne są pod innymi nazwami: Garden Of Colour, Smoosh i pewnie wiele innych, wszystkie numerowane są tak samo, paleta kolorów jest stała, podobnie jak design samego produktu, a rozstrzał cenowy jednak dość spory. Warto więc zrobić research przed zakupem. Jeśli jednak 29 przypadł Wam do gustu (a wiem, że parę zwolenniczek i zwolenników na pewno znajdzie) to mogę go polecić. 

Za 15 ml zapłacimy od około 7,00zł do 12,00zł, okazyjnie 4,49zł.
Lakier dostępny głównie internetowo na stronie Silcare , 4Nails  oraz na Allegro.

6 kwietnia 2013

Golden Rose, Jolly Jewels 101

Na dzisiaj mam ostatni już lakier spośród moich Jolly Jewels, swatche numerów 110 oraz 123 znajdziecie >>TU<< i >>TU<<.
Jolly Jewels 101 to rozmaite, nieregularne skrawki wielokolorowej folii zatopione w bezbarwnej bazie. Spośród moich trzech lakierów ten ma najgęstszą i dość ciężką konsystencję. Trudno pomalować nim równomiernie paznokcie, a pełnego krycia zdecydowanie nie uzyskamy, chociaż nakładało mi się go sympatycznie. Folia nie ma nic wspólnego z popularnymi flakies, nie zmienia tak mocno koloru i jest zdecydowanie grubsza, przez co podczas zmywania stawia podobny opór co brokaty, mimo wszystko po wyschnięciu tworzy gładką i błyszczącą powierzchnię. Udało mi się zidentyfikować niebieskie, zielone, czerwone i fioletowe skrawki, które w butelce wyglądają dość niepozornie i najlepiej wypadają na ciemnych lakierach.
Na zdjęciach jedna warstwa 101 na atramentowym Inglocie 710, bez top coatu. Tutaj folia wygląda jak okruchy opalitu albo kruszone, witrażowe szkło :). Czas schnięcia jest dla mnie zadowalający, mam wrażenie, że wysycha nieco szybciej niż 110 czy 123. Całą serię Jolly Jewels charakteryzuje długi, wąski pędzelek i brak metalowych kulek ułatwiających rozmieszanie lakieru. To chyba na tyle i tym postem zamykam swoją skromną kolekcję Jolly Jewels.
PS. Pytanie dla znawczyń i znawców tematu- mam problem z otagowaniem i określeniem wykończenia ze względu na rodzaj folii. Ktoś wie co to jest i jak się prawidłowo nazywa? Jest identyczna jak np. w Covered in diamonds od Color Club.

Golden Rose Jolly Jewels 101 w słońcu
Golden Rose Jolly Jewels 101 w słońcu
Golden Rose Jolly Jewels 101 w cieniu
Golden Rose Jolly Jewels 101 w cieniu
Jolly Jewels 101
Jolly Jewels 101 zoom

Za buteleczkę 10,8 ml zapłacimy od 10,00 do 12,99 zł.
Lakier dostępny w internetowym sklepie Golden Rose i lokalnie w wybranych drogeriach + stoiska GR.

2 kwietnia 2013

Golden Rose, Jolly Jewels 123

Kolej na numer 123 z serii Jolly Jewels. To dobry moment by zaznaczyć, że Golden Rose "podzieliło" kolekcję brokatów na dwie tury, z czego jako pierwsze premierę miały lakiery z numerami od 101 do 117, a dopiero później na rynku pojawiły się kolejne od 118 do 123. Ciekawe, czym spowodowane było takie działanie i czy możemy spodziewać się kolejnych kolorów z tej serii? Czas pokaże. Szkoda, że znów musimy zmierzyć się z bezpłciowymi numerkami, ale ciekawą propozycję znajdziemy na blogu B For Beautiful Nails , gdzie B każdemu z posiadanych lakierów nadała interesującą nazwę :).

Ale wróćmy do 123. Po pierwszej konfrontacji widzimy duże, białe i czarne hexy oraz srebrne piegi. Nic bardziej mylnego, na zdjęciach można zweryfikować swoje pierwsze wrażenie, a wówczas lakier okazuje się bardziej różnorodny. Znajdziemy w nim duże (2,5mm), matowe białe hexy, nieco mniejsze (2mm) i również matowe czarne hexy, malutkie (0,5mm), sześciokątne i lekko błyszczące szare piegi jak i równie małe, srebrne kawadraciki o lustrzanym połysku. A to wszystko zawieszone w bezbarwnej bazie. Niestety poza tymi drobinkami w lakierze pływa trochę niezidentyfikowanych tworów, a raczej śmieci po wycinaniu czarnego i białego brokatu. Na szczęście nic takiego nie zdarzyło mi się w poprzednim JJ 110.
Konsystencja JJ 123 jest nieco bardziej gęsta niż w przypadku 110, ale oba schną w jednakowym czasie. Pędzelek jest identyczny dla całej serii, więc nie zanudzę Was jego zdjęciami :). Duży brokat podobnie jak w 110 potrafi gromadzić się w jednym miejscu, ale muszę wspomnieć, że 123 jest zdecydowanie bardziej gładki nawet na najmniejszym paznokciu, gdzie widzicie 3 warstwy. Malowało mi się nim bez problemu, na zdjęciach jedna warstwa bez top coatu, a B dziękuję za pomoc w dobraniu kolorów pod brokat (na jasnej zieleni od Sally Hansen wygląda obłędnie!)

Golden Rose Jolly Jewels + Sally Hansen, Grass Slipper i Essence, Tommy's favourite green
Golden Rose Jolly Jewels + Sally Hansen, Grass Slipper i Essence, Tommy's favourite green
Golden Rose Jolly Jewels + Colour Alike, Stalowe Nerwy
Golden Rose Jolly Jewels + Colour Alike, Stalowe Nerwy
Golden Rose Jolly Jewels + Colour Alike, Stalowe Nerwy

Zoom

Ciekawostka: lakiery 118 i 123 są bardzo, bardzo podobne. Dysponuję tylko 123, ale B akurat ma oba i niedługo będziecie mogli znaleźć u niej porównanie. Nie mogę się doczekać :)
Za buteleczkę 10,8 ml zapłacimy od 10,00 do 12,99 zł.
Lakier dostępny w internetowym sklepie Golden Rose i lokalnie w wybranych drogeriach + stoiska GR.

30 marca 2013

Golden Rose, Jolly Jewels 110

Muszę wypracować u siebie większą konsekwencję w kolejności prezentowanych lakierów, przede wszystkim dlatego, że mam parę stygnących już nowości kupionych parę miesięcy temu. Wypadałoby pokazać je zanim się przeterminują lub co gorsza- zostaną wycofane ze sprzedaży. W ramach tego postanowienia mam dziś ostatnią nowinkę od Golden Rose czyli upakowane brokatem Jolly Jewels z numerem 110. Kolekcja JJ silnie czerpie z lakierów typu indie, których na naszym rynku intensywniej jeszcze nie doświadczyliśmy. Stworzyło to lukę w lakierowej ofercie, w którą Golden Rose wpasowało się idealnie. Obecnie dostępne są 23 kolory o rożnych kombinacjach- od skrawków folii po rozmaite konfiguracje różnej wielkości brokatów. Nie jest to jeszcze TO, co widujemy u zagranicznych blogerek, ale i tak zdecydowanie bardziej kreatywne niż proste brokaty.

JJ 110 to mieszanka czarnych, 0,5 milimetrowych hexów (lub piegów, jak kto woli) i większych czerwonych hexów zatopionych w mleczno białej bazie. Z czego czarne drobinki są zdecydowanie "płaskie", a czerwone błyszczą się jak małe lusterka. Od dawna marzyły mi się lakiery "Salt and pepper" i "Lava" od W7, a łatwo dostępny JJ 110 wydawał się słusznym zastępcą dla tego drugiego, pomimo różnicy w wielkości czerwonego brokatu. GR rozpieściło nas szerokimi pędzelkami serii Rich Color z charakterystyczną, kwadratową butelką. O ile w JJ nie ingerowano w jej kształt, tak nie doświadczymy już szerokiego pędzelka, a klasyczny i wąski o owalnym przekroju. Można się trochę namachać.

Mimo braku umiejętności nakładania brokatów malowało mi się tym lakierem bez problemów. Konsystencja jest rzadka, ale już dwie warstwy zapewniają świetne krycie, radzę natomiast uważać na zbijanie się czerwonego brokatu w jednym miejscu i rozprowadzić go możliwie szybko, w przeciwnym wypadku utworzy nieestetyczne wyboje. Jak na glitter schnie w bardzo dobrym czasie i ma nieco intensywny zapach, w dodatku na zdjęciach możecie zobaczyć, że troszkę się zapowietrzył, ale na żywo jest to zupełnie niezauważalne. Może nie wygląda, ale po wyschnięciu jest nawet gładki, a przynajmniej nie irytuje czepianiem się tkanin. Zła wiadomość dla miłośniczek idealnie gładkiego wykończenia: pożera top coat jak smok. Chociaż nie przepadam pisać o trwałości to czasem sięgam po JJ 110 i u mnie trzyma się dużo ponad tydzień bez ubytków :) W moich oczach JJ 110 wypada bardzo korzystnie, szkoda tylko, że producent nie dorzucił kulki, która umożliwiłaby rozmieszanie produktu. 


Golden Rose  Jolly Jewels 110 
Golden Rose  Jolly Jewels 110 
Golden Rose  Jolly Jewels 110
Golden Rose  Jolly Jewels 110
Pędzelek
Zoom   
Za buteleczkę 10,8 ml zapłacimy od 10,00 do 12,99 zł.
Lakier dostępny w internetowym sklepie Golden Rose i lokalnie w wybranych drogeriach + stoiska GR.
Na ten moment posiadam jeszcze JJ o numerach 101 i 123, o których wkrótce :)

24 marca 2013

Colour Alike, 452 Szara Migotka

Przyszedł czas na przegląd moich pierwszych lakierów Colour Alike, których migawkę mogliście zobaczyć na końcu < tego posta > . Dzisiaj pokażę Wam jedną z najciekawszych szarości jaka wpadła mi w ręce, czyli Szarą Migotkę z numerem 452. Nazwa trafna, idealnie oddająca kolor czyli wyważoną, jasną i neutralną, ale holograficzną szarość. W cieniu wygląda niepozornie i przypomina mi powierzchnię jednego z moich noży od Stanley < klik >. Swoje drugie oblicze ukazuje najlepiej w mocnym słońcu rozbłyskując pełnym spektrum barw. Efekt opisać mogę jako subtelne i linearne holo. Zdaję sobie sprawę, że obecnie na rynku jest wiele lakierów oferujących mocniejszy efekt, ale to co widzimy w Szarej Migotce wystarczy mi zupełnie, a kompozycję kolorystyczną uważam za I-DE-AL-NĄ. Do pełnego krycia potrzebujemy dwóch warstw, chociaż już po pierwszej możemy zauważyć pełen efekt holo. Pędzelek jest standardowy i bardzo przyjemnie mi się nim malowało, konsystencja natomiast lekka i troszkę lejąca. Lakier szybko wysycha do połysku tworząc gładką powierzchnię, więc nie ma konieczności używania top coatu.
Pierwszą konfrontację z lakierami Colour Alike uważam za udaną. Jestem pod wrażeniem ich jakości i ubolewam nad tym, że drogerie nie znalazły miejsca na szafy tej świetnej, polskiej firmy. Oby to się wkrótce zmieniło. Póki co lakiery możliwe są do nabycia głównie internetowo.
Colour Alike 452 w słońcu.
Colour Alike 452 w słońcu.
Colour Alike 452 w słońcu.
Colour Alike 452 w cieniu.
Colour Alike 452 w cieniu.
Zoom
Cena to 9,49 zł/8ml
Do kupienia na stronie producenta: COLOROWO.PL
Ps. Śpieszcie się, gdyż większość lakierów CA jest mocno limitowanych!


Edit:Po opublikowaniu posta z gradientowym patentem parę czytelniczek "ochrzciło" mnie lakierowym Mc Gyver'em, podnosząc mi jednocześnie poprzeczkę. Więc żeby nie osiadać na laurach wstawię zdjęcie z nożem ;). A tak na serio to najlepsze porównanie struktury metalu oraz "ziarnistości" lakieru, według mnie są bardzo zbliżone. Poza tym widzicie jak Szara Migotka wygląda na czwarty dzień, zero odprysków czy chociażby startych końcówek. No rewelacja!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...