18 października 2014

CATRICE I Wear My Sunglasses At Night, 440

I Wear My Sunglasses At Night z numerem 440 jest tak starym lakierem, że chyba nie powinno się go już pokazywać, ale bardzo go lubię, nadal ma dobrą konsystencję i nie wpadło mi w ręce nic podobnego, więc wciąż jest unikatowym kolorem w mojej kolekcji.
IWMSAN (jaki skrót :D) to masa głównie fioletowych, ale także pomarańczowych i błękitnych glassflecków zatopionych w  przydymionej, czarnej bazie wysychającej do gładkiego połysku. W butelce wygląda cudnie i trochę wampowo, ale na paznokciu blask drobinek jest mało dostrzegalny i ujawnia się w mocnym słońcu lub sztucznym świetle. Agni trafnie podpowiedziała mi, że 440 ma mroczny charakter. 

Pigmentacja jest zachwycająca, bo lakier ma tendencje do bycia jednowarstwowcem. Pełne krycie uzyskujemy już po jednej, średniej warstwie. Można próbować nałożyć dwie cieńsze, ale w przypadku większości paznokci nie było takiej potrzeby, a jak wiadomo- im mniej warstw, tym szybsze schnięcie (i niestety- najczęściej także krótsza trwałość). Ale nawet w wersji z dwiema cienkimi warstwami schnie i utwardza się w bardzo zadowalającym czasie. Czasem pojawiają się bąbelki, ale tylko w miejscu, gdzie nałoży się zdecydowanie więcej lakieru. Jak widać na zdjęciach bez topu- powierzchnia emalii jest nierównomierna przez glassflecki, ale nie wymaga topu.
Konsystencja jest średnia, delikatnie gęstawa, a pędzelek miękki (jeszcze w starszej, węższej wersji o klasycznym kształcie), przez co nabiera sporo emalii. Mimo wszystko, lakier nie rozlewa się i nie smuży, a w duecie z wygodną zakrętką aplikacja nie stwarza problemów, trzeba tylko otrzeć pędzelek z nadmiaru emalii.

Doceniam Catrice za prostą butelkę z masywnym dnem, metalowe kulki do rozmieszania lakierów, za wypuszczanie od czasu do czasu całkiem oryginalnych kolorów, dostępność i niewygórowaną cenę. Mam parę kolorów z kolekcji regularnej jak i limitowanej, nigdy nie sprawiały mi problemów, więc szczerze polecam :).

Za 10ml produktu zapłacimy około 10 zł.
Lakiery CATRICE kupicie m.in. w drogeriach Natura, Hebe oraz na stronie producenta. 
CATRICE NIE TESTUJE swoich produktów na zwierzętach.



Zdjęcia bez top coatu:





 I z topem (Gel Look Top Coat od Golden Rose):







I gif pokazujący, jak mocno lakier zyskuje w sztucznym świetle:

12 października 2014

Golden Rose, Carnival 01 (dużo zdjęć)

Z brokatami mamy trudny związek, zwłaszcza z tymi, które nie mogą funkcjonować solo i wymagają kolorowej bazy. Może nie wynika to z treści bloga, ale mam ich na prawdę sporo i to one w pierwszej kolejności przyciągają moją uwagę. Tak, jestem trochę sroką ;). Od razu chcę przedstawić brokaty na różnych bazach i albo nie wiem na jakiej najlepiej, czy zawsze używać tych samych kolorów, czy użyć paru na jednej ręce, czy może nie mieszać i postawić na jednokolorowe mani, później rozwleka się to wszystko w czasie i wcale nie pomaga mi w publikacji. Podobnie było w przypadku GR Carnival nr 1, który jest u mnie od początku pojawienia się tej kolekcji w sklepach (to chyba już prawie rok).

Carnival 01 to matowy, lekko perłowy biały brokat zatopiony w bezbarwnej bazie. Nuda. Ale GR wpadło na doskonały pomysł, by ożywić go do skraju możliwości, co charakteryzuje całą, szaloną serię Carnival. W jaki sposób? Mieszając ze sobą 8 różnych rodzajów drobinek! W lakierze znajdziemy cieniutkie paseczki o długości około 4mm oraz hexy w 7 różnych rozmiarach- od drobnych, ledwie 0,2 milimetrowych piegów do pokaźnych kawałków o przekątnej 5,5-6mm. Nie za każdym razem udało mi się wyłowić te największe, ale nie ubolewam nad tym zbytnio, bo i tak nie najlepiej przylegały mi do płytki paznokcia. Z pozostałymi drobinkami nie ma problemu. Tworzywo, z którego zostały wycięte jest cienkie i nie widzę potrzeby do wyrównywania ich top coatem. W przeciwieństwie do większości brokatowych lakierów jest przyjemnie rzadka i lekka, nie zapowietrza się i nie ciągnie, ale dobrze nakładać ten lakier szybkimi, zdecydowanymi ruchami by nie porobić smug w bazie, bo te już tak łatwo się nie wypoziomują.
Problematyczne okazało się jedynie nałożenie odpowiedniej ilości brokatu. Nie wszystkie drobiny osiadają tam gdzie się chce, a większe lubią zostawać na pędzelku. Na zdjęciach widzicie głównie jedną warstwę, ale jeśli planujecie położyć drobiny gęściej to zróbcie to albo punktowym przykładaniem pędzla do paznokcia (zamiast tradycyjnych pociągnięć przy malowaniu) albo za pomocą gąbki.

Butelka i pędzelek są takie same jak w serii Rich Color, Jolly Jewels czy 3D Glaze Top Coat. Inna jest zakrętka, której w kolekcji Carnival nadano fioletowy odcień chromu. Mimo to jest tak samo solidna i lakier/tworzywo z niej nie złazi (co zdarza mi się ciągle w przypadku np. Sally Hansen).

W butelce brokat nie osiada na dnie i nie ma problemu z wyławianiem drobinek, jednak wciąż brakuje mi metalowych kuleczek do rozmieszania emalii. W kremach ten brak jeszcze rozumiem, ale w przypadku brokatów  to detal na prawdę ułatwiający życie. 

Za 11ml produktu zapłacimy 9,90 - 11 zł. Lakiery Golden Rose z serii Carnival kupicie w osiedlowych drogeriach lub w internetowym sklepie producenta.



















5 października 2014

Delia, Bioaktywne szkło nr 6

Jak część z Was miewam problemy z kondycją paznokci, więc w chwili ciągłego łamania i rozdwajania szukam ratunku. Nie mam problemu np. z trwałością lakierów, bo zdecydowana większość trzyma się moich paznokci długo i dobrze, ale zdarzają mi się głębokie pęknięcia w poprzek płytki. Niedawno, podczas zupełnie randomowego wypadu na miasto wpadło mi w ręce tzw. "Bioaktywne Szkło" z Delii. Pani w sklepie pomogła dobrać mi najbardziej neutralny kolor z i zachęcała twierdząc, że "odżywka" autentycznie działa, odżywia, utwardza oraz upiększa paznokcie, ratuje skórki i w ogóle zapewnia pokój i wieczny dobrobyt na świecie. No, a mnie zwiodła nazwa. "Bio" i "aktywne" działanie, czyli na pewno coś tam reaguje z tkanką, bla bla, science bitch, boom! I nagle czyni paznokcie jak ze stali, ale...

Problem w tym, że Bioaktywne szkło koło odżywek nawet nie stało. Na butelce nie znajdziemy niestety tej informacji, ale na stronie producenta możemy przeczytać:
"Bioaktywne Szkło - seria 6 pół transparentnych emalii opartych o technologię bioaktywnego szkła. Zawarty w emalii borokrzemian wapniowo - glinowy odbija światło skutecznie wygładzając płytkę paznokcia. Bioaktywne Szkło wypełnia mikro ubytki i nabłyszcza paznokcie, doskonale nadaje się jako podkład pod kolorową emalię, a także jako elegancki, błyszczący lakier do paznokci."

Nagły zakup oceniam jako całkiem przyjemny, chociaż w moim przypadku- niepotrzebny. Emalia jednak spełnia wszystkie obietnice producenta- wygładza paznokcie, nadaje im szklistego połysku, wyrównuje niedoskonałości, nadaje się na bazę pod kolorowe emalie i utwardza płytkę paznokci (póki na niej jest).

Mój egzemplarz z numerem 6 ma najbardziej beżowy odcień z całej kolekcji, na którą składa się właśnie 6 kolorów frenchowych-cielistych-nude. Zwał jak zwał. Kolor nie jest jednak istotny w przypadku emalii, która jest mocno transparentna. Na paznokciach nadaje lekki, mleczny połysk, więc ta seria do frenchowego mani nadaje się idealnie. Myślę, że będę sięgać po nią także do kombinacji typu "kanapkowe mani" jako ostatnia warstwa. Mi najbardziej podoba się solo po dwóch warstwach. Przy próbie nakładania kolejnych lakier zaczyna smużyć i mimo gładkiej, szklistej powierzchni zaczynają być widoczne smugi nierównomiernie rozprowadzonego koloru. W przypadku tej serii nie uzyskamy pełnego krycia.

Formuła emalii jest bardzo przyjemna. Lakier schnie błyskawicznie, ma lekką, rzadką konsystencję i wąski, płaski pędzelek, którym pracuje się bardzo przyjemnie. Dziwne, bo częściej preferuję te szerokie. Okrągły kształt zakrętki zapewnia, że wygodnie leży w dłoni. Przeszkadza mi jedynie dziwaczny kształt butelki, przez co zabiera trochę miejsca podczas składowania.
Po Bioaktywne Szkło od Delii sięgam, gdy potrzebuję bazy. W tej wersji spisuje się wyśmienicie. Szkoda, że w regularnej serii kolorowych emalii nie ma lakierów o podobnych właściwościach. Bankowo zrobiłyby szał :)

Za 14 ml produktu zapłacimy od 10 do 12 zł.
Bioaktywne szkło kupicie w wybranych drogeriach oraz w internecie.
Produkty Delii NIE SĄ testowanie na zwierzętach!


Tutaj moje naturalne, "gołe" paznokcie jeszcze przed pomalowaniem Bioaktywnym Szkłem:

Zdjęcia z jedną warstwą Bioaktywnego Szkła: 

I dwie warstwy Bioaktywnego szkła:




29 września 2014

UP Girls, 127

Czyli całkiem sympatyczny finał wypadu do "chińczyka".
Niewiele wiem o marce Up Girls, ale widząc je w chińskim markecie trudno było mi się oprzeć. 

Kolor 127 to kremowy, poszarzały, jasny beż (lub ciepła, beżowa, jasna szarość), a sięgając po fachowe nazewnictwo- jasny taupe, który przy odpowiednim oświetleniu nabiera fioletowej nuty (muave taupe?). Trudny kolor, pełen matowo czarnych i metaliczno srebrnych brokatowych heksów w jednym rozmiarze (około 0,5mm). Ze względu na porządną pigmentację emalii srebrne drobiny tracą na paznokciu swój metaliczny połysk i wydają się być po prostu białe. 
Butelka o okrągłym przekroju zwęża się lekko w kierunku gwintu identycznie jak zakrętka, co tworzy lekko klepsydryczny kształt. Kolor przypomina mi pewien lakier od Clarie's (nie wiem nic o nazwie czy numerze), właśnie taki "kawowy" z białym i czarnym brokatem. W ogóle zaciąga trochę niskonakładowymi laksami indie.
Nieznajomość produktu i namierzenie go w tanim sklepie z chińszczyzną to idealny przepis na zakup bubla. Gęstego, o duszącym zapachu i nigdy niewysychającego, ale 4 zł za potężną butlę 17 ml to jeszcze nie dramat, więc żałoba nie trwałaby długo.
Tu czas na przyjemną część, bo lakier bardzo miło mnie zaskoczył. Co prawda konsystencja jest ciężka i jak w przypadku lakierów z brokatem- lekko gęstawa, ale podczas malowania emalia nie ciągnie się na paznokciu, nie smuży a brokat nie zbija się w grupki ani nie zostawia pustych przestrzeni. Rozprowadza się bardzo równomiernie, lekko i przyjemnie. Do tego dostajemy pędzelek o klasycznym kształcie i praktycznie nie musimy obawiać się o zalanie skórek. W dodatku bardzo niewiele brakuje mu do bycia jednowarstwowcem! Już po pierwszej warstwie kryje zadowalająco, ale w takim wydaniu brokat trochę mnie irytował, więc na zdjęciach widzicie 2 cienkie warstwy, bez bazy i topu. Idealnie.
Lakier wysycha do połysku, ale ze względu na dużą ilość brokatu tworzy nierówną powierzchnię. Jednak nie na tyle, by coś zaciągnąć czy zahaczyć, więc zalewanie go top coatem nie jest konieczne. Pierwsze odpryski pojawiły mi się po ok. 10 dniach, więc trwałość to kolejna mocna strona tego tanioszka. Słabszą może okazać się wysychanie, które trwa około 20 minut po drugiej warstwie.
Jak w przypadku lakierów z brokatem należy nastawić się na problematyczne zmywanie (najlepiej metodą foliową). Dodatkowo nie widzę, by farbował płytkę paznokcia. Ogólnie zakup uważam za udany, a we własnym zakresie proponuję dorzucić kulkę z łożyska, bo oczywiście producent nie wpadł na tak heroiczny pomysł :P. Z tej serii mam jeszcze jeden kolor- błękit, a reszta kolekcji składa się jeszcze z białego, niebieskiego i różowego w wersji jasnej i ciemniej. Wszystkie z brokatem w różnej kolorystyce, więc każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. 

Lakiery Girls Up kupicie głównie w chińczykach i w internecie (widuję je czasem na Allegro).


W słońcu:

W cieniu:



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...