6 lipca 2013

Models Own, Blueberry Muffin

Czerwiec był dla mnie wyjątkowo dziwnym miesiącem. Dużo miotania się między obowiązkami, notoryczny brak czasu, turbulencje w pracy. Ale są też i dobre strony- chyba nigdy nie przybyło mi w tak krótkim czasie tyle lakierów! Nie mogę ukryć radości z wygranych Models Own w konkursie u Mad As A Hatter- jeszcze raz dziękuję :).
Dziś mam dla Was pastelowy Blueberry Muffin. Lakier pochodzi z kolekcji Fruit Pastel składającej się z 5 modnych odcieni. Blueberry Muffin to rozbielony błękit o bardzo delikatnych, fioletowych tonach. W sumie to lekko lawendowy odcień. Jak na pastel jest zaskakująco dobrze napigmentowany ale też równie skomplikowany w aplikacji... 
Konsystencja jest gęsta i bardzo treściwa, jak na moje małe doświadczenie wręcz trochę ciągnąca. Do tego dodajmy zwyczajny pędzelek- wąski i sztywny= wątpliwa przyjemność i wiele machania. Pierwsza, cienka warstwa zostawia smugi, ale przy odpowiedniej wprawie druga może je całkowicie zniwelować. Może gdyby położyć grubszą to efekt byłby zadowalający już po pierwszej aplikacji. Niestety, schnie i utwardza się długo, a zapowietrza się nawet przy cienkiej warstwie. Trzeba być naprawdę ostrożnym podczas malowania, by nie ściągnąć wcześniejszej warstwy lakieru. Rekomenduję wszelkie przyśpieszające wysychanie specyfiki, bo Jagodzianka może unieruchomić nas na kilka ładnych kwadransów (przy obfitych warstwach może i godzin).
Jednak wszystkie kłopoty wynagradza trwałość. Lakier wytrzymał u mnie w nienagannym stanie aż do momentu zmycia- ponad tydzień. Nie doświadczymy startych końcówek ani odprysków, a przy tym wszystkim możemy cieszyć się ładnym połyskiem (i bąbelkami). Teraz najlepsze- Blueberry Muffin pachnie! Wg producenta i zapachowej naklejki na nakrętce- jagodowymi muffinkami. O ile vlepka rzeczywiście woni ciepłą babeczką, tak sam lakier podczas wysychania przypomina mi gumę balonową w wersji jagodowej. Nie oszukujmy się, zapach zawsze będzie mniej lub bardziej chemiczny, choć tu jest całkiem przyjemny :) .
Na zdjęciach mam w większości trzy warstwy lakieru, z czego ostatnia nie tyle poprawia krycie co pozwoliła mi na wyrównanie powierzchni. Zrobione zostały trochę na świeżo, więc połysk może być lekko wyolbrzymiony.
Tej trudnej miłości mogę trochę zarzucić, ale najbardziej rozczarował mnie pospolity pędzelek, zupełnie nie radzący sobie z konsystencją. Muszę też się wiele nauczyć, może następnym razem pójdzie mi lepiej.
Macie lakiery Models Own? Możecie coś o nich powiedzieć? Czy tylko ja jestem lakierową kaleką w tej kategorii?
Za 14 ml produktu zapłacimy £5.


June was a very strange month for me. A lot of throwing myself between the responsibilities, the notorious lack of time, turbulence in the workplace. But there are also good sides-probably never have I received so many nail polishes in such a short time! I cannot hide the joy of Models Own won in the competition with Mad As A Hatter-thanks again :).
Today I have a pastel Blueberry Muffin for you. The polish comes from the collection of Fruit Pastel consisting of five trendy shades. Blueberry Muffin is whitened in a very soft blue, purple tones. All in all a slightly lavender hue. For a pastel it is surprisingly well pigmented but also as complex in application...
The consistency is thick and very rich, for my small experience quite a bit gluey. Also worth mentioning is the common brush-narrow and rigid = dubious pleasure and a lot of waving. First, a thin layer leaves smudges, but with proper practice the second layer can completely smooth them out. Maybe if you apply a thicker layer the effect would be satisfactory after the first application. Unfortunately, the drying and hardening takes a long time, and it captures air with a thin layer. You have to be really careful when painting not to strip off earlier coats of polish. I recommend all methods to accelerate the drying, because Blueberry Muffin can immobilize you for a few quarters (with heavy layers it could take hours).
But all the trouble is rewarded by its longevity. Blueberry Muffin stood with me in perfect condition until the wash-for over a week. You won’t experience the grated bits or chips at the edges, and with all this we can enjoy a nice sheen (and bubbles). Now the best-Blueberry Muffin has an aroma! According to the manufacturer, and perfume sticker on the cap-it smells like blueberry muffins. While the sticker actually smells like a warm bun,  the polish, as it dries, its aroma reminds me of bubble gum version of blueberry. Let's face it, the smell will always be more or less chemical, but it is quite nice. :)
The pictures are mostly of it on my nails in three layers, of which the last being not only an improvement of the cover but it allowed me to level its surface. The pictures were taken while it was still fresh, so the gloss may be slightly exaggerated.
I can list some flaws in this difficult love of mine, but the biggest disappointment was the common brush, just not suited to deal with that consistency. I also have a lot to learn, maybe next time I will do better.
Have you got any varnishes of Models Own? Can you tell me something about them? Or am I the only lacquer crippled in this category?
The 14 ml bottle of Blueberry Muffin costs £5.



 Przy okazji zapraszam wszystkich do śledzenia mojego bloga na Bloglovin!

38 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie niecodzienna propozycja dla błękitu:)

      Usuń
  2. Sympatyczny odcień. Szkoda, że problematyczny w malowaniu...Jak zawsze zazdroszczę trwałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się z czasem wymienić pędzelek na szerszy, uważam że to powinno ograniczyć trochę problemy z nierówną warstwą i w efekcie zmniejszyć ilość nakładanego jednorazowo lakieru- wyeliminować bąbelki skrócić czas schnięcia:) Ale to takie gdybanie.
      Nie mniej pod względem koloru bardzo mi się podoba!

      Usuń
  3. Bardzo ładny kolor ale dla mnie to chyba za mało, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę zapowietrzanie się i bąbelkowanie. Widać też, że bardzo grubo musiałeś go położyć. Szczerze mówiąc chyba po raz pierwszy inaczej wyobraziłam sobie opisywany przez Ciebie lakier niż to co zobaczyłam na zdjęciach ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, jesteś kolejną osobą, która zwraca mi na to uwagę, zbyt często rozmijam się opisami z rzeczywistością, muszę nad tym popracować.
      A lakier w moim wykonaniu nie wypadł najlepiej, chyba za bardzo zależało mi na idealnie równym kryciu i może niepotrzebna była ta trzecia warstwa.

      Usuń
  4. Kolor świetny, kiedyś takich nie lubiłam a teraz z przyjemnością po nie sięgam. Mam z tej serii jasny róż- o trwałości się nie wypowiem, w kwestiach malowania jest na szczęście mniej problematyczny od jagódki- tu chyba zależy od koloru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od koloru i pewnie od umiejętności usera:D

      Usuń
  5. ten kolor to moje marzenie! Zresztą jak cała ta pastelowa- pachnąca seria Models Own... zazdroszczę tego lakierku...

    PS. Masz coraz ładniejsze paznokcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie każdy poradziłby sobie z nim lepiej niż ja, zastanowię się co do jego przyszłości- kolor śliczny, jednak 14ml produktu nie do końca skorego do współpracy to nawet dla mnie za dużo.

      Dziękuję! :)

      Usuń
    2. oj tam- nie narzekaj- i tak na zdjęciach wszystko wyszło idealnie (no może poza bąbelkami, ale na to wpływu już nie mamy...) Jak dla mnie minusy konsystencji i nakładania rekompensuje w 100% trwałość i kolor :D ale jak byś był chętny do wymiany to wiesz gdzie mnie znaleźć :D hihi

      Usuń
    3. No poważnie zastanowię się co do tej buteleczki, bo zawartość urzekła mnie kolorem ale jest tego dość sporawo- myślę że można by odlać jak jak zdenkuję jakąś przyzwoitą butelkę:)

      Usuń
  6. jest post, jest post, jest post!!!! >turla_się<

    cała pachnąca kolekcja zachwyca kolorami, zaprzyjaźniłabym się ze wszystkimi buteleczkami, ale chyba najbardziej marzy mi się żółć i różyk, chociaż ta niebieskość też ma coś w sobie- jest nietypowa, naprawdę.
    Myślę, że takie kolory zawsze były i będą w większości przypadków problematyczne, wyjątki to perełki.
    Marzę o mojej pierwszej modelce... Może kiedyś... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze trzymać towarzystwo w napięciu, później jest sama radość:D
      Ten błękit jest o tyle nietypowy, co przełamany lawendowymi tonami, trochę wypłowiały- dla mnie akurat wystarczająco by przepaść:)
      Czytałem, że pastele niezależnie od producenta stwarzają większe czy mniejsze kłopoty, zatem pozostaje mi się z tym pogodzić i znaleźć jakiś kompromis z pastelowymi lakierami:)

      Usuń
  7. mam tylko dwa MO - neon i brokacik, więc ekspertem od nich nie jestem, ale większość pasteli, marek wszelakich nakłada się gorzej niż kremy/shimmer... ja też w czerwcu zaszalałam z lakierami a właściwie to straciłam rozumek :-PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia dla portfela! :D
      Wygrałem u Mad również brokat- rewelacyjny i bardzo oryginalny, jak na złość-też mi się zapowietrza, ale już chyba znalazłem na niego sposób- nie wstrząsam butelki tak, jak każe producent i nakładam go tylko tak, by wytrzeć pędzelek- minimalnie. Są smugi, ale i tak nie obejdzie się bez top coatu, który ładnie je niweluje:)

      Usuń
  8. Ładny pastel i fajnie, że pachnie - mnie to zawsze cieszy nawet jeśli to chemiczny zapach;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy i zachęca :) Chociaż kiwi z my secret zmusza mnie do malowania paznokci w masce gazowej:D

      Usuń
  9. Szukam takiego koloru od zarania dziejów... Z Models Own nie mam żadnego doświadczenia, ale bardzo chciałabym spróbować kilku sztuk, bo kolory mają piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby prosty, ale jednak skomplikowany, zdecydowanie niecodzienna wersja błękitu.
      Trudno mi polecić akurat ten odcień, ale o wielu czytam same rewelacyjne oceny, więc jeśli będziesz miała okazją to warto sięgnąć po jakieś na próbę:)

      Usuń
  10. a ja też nie mam żadnego lakieru models own ;) a ten jest śliczny! cała ta seria jest przepiękna, ale nie dość że w Polsce niedostępna, to jeszcze droga... D: a szkoda, bo na ten błękit na pewno bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ebay! Nie sprawdzałem, ale duże szanse że wyjdzie korzystnie cenowo:)
      A prawda, jak przeglądam niektóre swatche-kolory mają świetne!

      Usuń
  11. Nie mam żadnego lakieru z tej firmy, ale marzy mi się chociaż jedna buteleczka :D Przepiękny kolor - idealny pod jakieś zdobienia. Szkoda, że taki problematyczny jest. Na zdjęciach widać, że jest go dużo na paznokciach i te bąbelki, ale kolor jest niespotykany i bardzo mi się podoba :) Fajnie, że nawet przyjemnie pachnie, bo niektóre lakiery zapachowe są takie tylko z nazwy, albo z moim nosem jest coś nie tak :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten pachnie podczas wysychania-całkiem ładnie, porównując go np do duszącego kiwi z my secret, to zapach jest prawie idealny (prawie, bo to wciąż jakaś jagodowa guma bądź napój:) )
      Jest go na paznokciach dużo, prawda, 3 warstwy lakieru o ciężkiej, dość gęstej konsystencji, starałem się jakoś zminimalizować smugi i nierówną powierzchnię- wyszło grubaśnie:P
      Czy nada się pod zdobienia, obawiam się że nie. Przynajmniej ja bałbym się używać go w takim celu, zdobienie to kolejna warstwa farby/lakieru/top coatu= meeega długie schnięcie i pewnie więcej bąbli

      Usuń
  12. Również nie mam żadnego lakieru z MO choć kilka mi chodzi po głowie :D Szkoda, że lakier tak słabo wypada jeśli chodzi o konsystencję i pędzelek. Ja strasznie nie lubię jak muszę się tak namachać nie wiadomo ile. I do tego te smugi. Niedobrze. Zawsze myślałam, że MO reprezentują naprawdę wysoki poziom. A tutaj taka buba :( No i 3 warstwy. Mega wykluczające. Kolor ma ładny, ale spodziewałam się więcej fioletowej domieszki.
    Aj, szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę oceniać firmy po jednym lakierze, w życiu! Proszę, nie odczytuj tego tak :) Pastele ponoć tak mają, że nie zawsze współpracuje się z nimi idealnie, a modelki mają dobrą opinię, często czytam o nich same plusy. Nie wiem czy dobrze kombinuję, ale wydaje mi się, że zmiana pędzelka poprawiła by jego ocenę pod każdym względem, bo z takim cienkim ciągle ściągam położoną przed chwilą warstwę i muszę machnąć tak 3-4 razy na paznokcieć.

      Usuń
  13. Jagodzianką bym go nie nazwała, ale kolor bardzo przyjemny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodzianka z samej nazwy mi wyszła, ale kolor stricte nie jagodowy-prawda:)

      Usuń
  14. Jagodzianka to to nie jest, ale kolor całkiem przyjemny. Szkoda, że stwarza takie problemy, jak mówisz.
    Btw. trochę prywaty, dziś po 21 oczekuję Pana na Skypie ;P Pokażę Ci lakierowe nowości, a trochę tego jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodzianka z nazwy- bo Blueberry :)
      Patrz, intuicja kazała mi wpaść nawet bez czytania Twojego posta, ha :)

      Usuń
    2. Ja wiem, że z nazwy, ale mi się to nijak nie kojarzy z jagodą :P

      Usuń
    3. Trzeba by powąchać :D
      Mi kolorem może przypominać jogurt jagodowy.
      Z niską zawartością jagody, albo raczej borówki, z takim chłodnym odcieniem:D

      Usuń
  15. Fajny blog, interesujące zdjątka
    Jeszcze tu wrócę ;)
    Obserwujemy? Ja już ;)
    amazing-girl-2.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudny lakier, taki fiołkowy :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Odcień jest śliczny, takie lubię najbardziej. :)
    Na paznokciach wpada mi trochę w lilię zmieszaną z błękitem... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie wszystko zależy od oświetlenia:)
      Odpuściłem zdjęcia w mocnym słońcu gdyż... wygląda na prawie zupełnie biały lakier, może z kropelką błękitu- zupełnie inaczej niż innych warunkach oświetlenia. I w słońcu wypada tak nie tylko na zdjęciach, ale również w rzeczywistości:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...